Najlepszy powód, by żyć

Najlepszy powód, by żyć
Premiera już 27 września 2017 roku

Szanuj prawa autorskie!!!

Nie kopiuj! Jeśli chcesz posłużyć się recenzją, zapytaj o zgodę! Informuję, że wszystkie recenzje opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa, a jeżeli cytuję czyjeś słowa, pojawia się o tym informacja. Nie wyrażam zgody na kopiowanie recenzji i umieszczenie ich na innych stronach, za wyjątkiem cytatów, czyli niewielkich fragmentów. Oczekuję też, że cytujący wskaże autora oraz link do całej wypowiedzi.

środa, 27 czerwca 2012

Kiedy przypadek staje się losem...




Autor: Antonina Kostrzewa
Tytuł: Marta
Gatunek: Literatura współczesna polska
Forma: Opowiadanie
Wydawnictwo: Self  Publishing
Rok wydania 2011



Opowiadanie Marta jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością Antoniny Kostrzewy i właściwie nie wiedziałam, czego mam się spodziewać. Tytuł zaprowadził mnie w rejony twórczości pozytywistycznej i Marty Elizy Orzeszkowej. Na szczęście trop okazał się błędny.

Bohaterami opowiadania są Marta i Rafał. Oboje studiują na jednym roku, ale tak naprawdę nigdy ze sobą nie rozmawiali. Właściwie trudno powiedzieć, dlaczego, gdyż idealnie do siebie pasują. On jest niezaradnym życiowo odludkiem, który ucieka w świat Internetu, więc całkiem normalnym studentem Politechniki. Ona trochę bardziej zaradną dziewczyną, ale również stroniącą od spotkań towarzyskich. Oboje wiedzą, czego chcą i jakimś cudem potrafią o siebie zadbać.  Przypadek splątał ich losy i stał się przeznaczeniem. Czy jednak na pewno? Po odpowiedź odsyłam do tekstu.

Postaci, wykreowane w Marcie się niezwykle wiarygodne. Jestem gotowa uwierzyć, że mają swoje prototypy z realnym świecie. Przez chwilę czułam się tak, jakby opowiadano mi historię studenta, który dziś rano jechał ze mną tramwajem. Prawdziwość bohaterów, nakreślona w krótkich, niemal skąpych, ale nasyconych znaczeniem słowach wręcz urzeka. Nie da się ukryć, że Marta jest opowiadaniem o miłości, pozostaje jednak daleko od stereotypów, sentymentalizmu, łzawych scen. Równowaga emocjonalna, niewdawanie się w uczuciowość oraz rak słodkiego finału daje tekstowi rys niebanalności.

Polecam lekturę Marty czytelnikom, lubiącym opowieści prawdziwe, poruszające, ale nie bazujące jedynie na emocjach.

Jeśli można się tu do czegoś przyczepić, to do niuansów związanych z redakcją i korektą. Warto nad tekstem popracować, a będzie prawdziwa perełka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pozostaw po sobie ślad :)

Obserwuj w Google+

Najchętniej zaglądacie :)