Najlepszy powód, by żyć

Najlepszy powód, by żyć
Premiera już 27 września 2017 roku

Szanuj prawa autorskie!!!

Nie kopiuj! Jeśli chcesz posłużyć się recenzją, zapytaj o zgodę! Informuję, że wszystkie recenzje opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa, a jeżeli cytuję czyjeś słowa, pojawia się o tym informacja. Nie wyrażam zgody na kopiowanie recenzji i umieszczenie ich na innych stronach, za wyjątkiem cytatów, czyli niewielkich fragmentów. Oczekuję też, że cytujący wskaże autora oraz link do całej wypowiedzi.

sobota, 28 lipca 2012

Wirus zombie contra miłość




Autor: Agnieszka Żak
Tytuł: My rotten Valentine
Gatunek: Literatura współczesna polska
Forma: Opowiadanie
Wydawnictwo: Self Publishinf
Rok wydania 2012




Zombie to nieumarte, fikcyjne istoty, występujące w horrorach i opowieściach grozy. Istotną rolę odgrywają również w tekście Agnieszki Żak My rotten Valentine. Sama historia zaczyna się tak, jak lubię najbardziej, czyli w realnym świecie. Czytelnik poznaje Laurę i Marka, małżeństwo, w którym najważniejsza jest miłość, taka właśnie na przekór podszeptom rodziców, trochę wbrew rozsądkowi, nieidealne, ale dające poczucie bezpieczeństwa, więc znane odbiorcy, pozwolę sobie nawet na wyrażenie „swojskie”. I w ten świat wkracza wirus zombie. Marek zadbał o to, aby dom był odpowiednio przygotowany na atak nieumarłych, zatroszczył się nawet, żeby żona miała buty, które umożliwią jej ucieczkę i walkę. Nie przewidział jednak jednego, wirus zwykle atakuje z zaskoczenia. Sam padł jego ofiarą.

Agnieszka Żak bardzo sugestywnie opisała walkę, którą Laura toczyła sama ze sobą, żeby nie uciec, nie opuścić męża, nie znienawidzić go. Czasami miałam wrażenie, że siedzę w mózgu bohaterki, czuję i myślę jak ona. Dotykałam jej problemów, rozumiałam zachowania, bałyśmy się wspólnie, razem też cierpiałyśmy.  Otwarte zakończenie pozwala zaś samodzielnie dopowiedzieć sobie ciąg dalszy.

My rotten Valentine opowiada o miłości, która trwa, pomimo strachu o własne życie, poświęceniu, prowadzącym do upodlenia i zezwierzęcenia, przywiązaniu, nakazującym zapomnieć o sobie dla najbliższej osoby, o nadziei, która przecież umiera ostatnia. A zombie? Może to tylko przykrywka? Może należałoby spojrzeć na opowiadanie przez pryzmat naszej rzeczywistości? Ostatecznie na świecie jest pełno wirusów, nieuleczalnych chorób, nieszczęśliwych wypadków, które mogą dotknąć najbliższe, tak drogie osoby i zmienić je nie do poznania. Czy znajdziemy dość siły, aby wtedy przy nich trwać, jak Laura przy Marku? Ośmielę się wysunąć stwierdzenie, że chociaż tekst Agnieszki Żak jest opowieścią z dreszczykiem, jego zadanie nie polega jedynie na tym, aby obudzić strach. Niesie ze sobą pytania, na które czytelnik musi sobie sam odpowiedzieć.

Dla kogo My rotten Valentine? Myślę, że znajdą w nim coś dla siebie zarówno miłośnicy horrorów, jak zwolennicy opowieści o miłości. Największą gratkę jednak chyba będą mieli czytelnicy, lubujący się w rozbudowanej psychologii postaci.

1 komentarz:

  1. Miłość z zombie? Tego jeszcze chyba nie było:)

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw po sobie ślad :)

Obserwuj w Google+

Najchętniej zaglądacie :)