Zostań ze mną, Karolino

Zostań ze mną, Karolino
Premiera już 8 sierpnia 2017 roku

Szanuj prawa autorskie!!!

Nie kopiuj! Jeśli chcesz posłużyć się recenzją, zapytaj o zgodę! Informuję, że wszystkie recenzje opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa, a jeżeli cytuję czyjeś słowa, pojawia się o tym informacja. Nie wyrażam zgody na kopiowanie recenzji i umieszczenie ich na innych stronach, za wyjątkiem cytatów, czyli niewielkich fragmentów. Oczekuję też, że cytujący wskaże autora oraz link do całej wypowiedzi.

niedziela, 15 lipca 2012

Żywa historia, czyli "Dzień, który nie miał jutra" Marty Grzebuły




Autor: Marta Grzebuła
Tytuł: Dzień, który nie miał jutra
Gatunek: Literatura współczesna polska
Forma: Powieść, literatura faktu
Wydawnictwo: Self Publishing
Format książki: Papier, e-book
Ilość stron: 136
Moja ocena: 7/10


Nie lubię pisać o książkach, które niosą w sobie nie tylko fikcję, ale też fragment żywej historii, takiej, która winna być przekazywana z pokolenia na pokolenie. Dlaczego? Otóż nie ocenia się ludzkiego życia, jakimkolwiek by nie było. Wiadomo, o zmarłych albo dobrze, albo wcale. Dlatego o wiele łatwiej jest mi recenzować tekst, będący w całości fikcją, poniekąd bujdą, która powstała, aby umilić czas czytelnikowi. Dzień, który nie miał jutra Marty Grzebuły jest powieścią, stojącą na granicy prawdy i fikcji. Jak sama autorka twierdzi, większość bohaterów nie istnieje w rzeczywistości, ale niektórzy zaistnieli w historii, również w historii jej rodu. Dlatego do książki podeszłam nie jak do dzieła literackiego, ale jak do świadectwa odbicia historii w lustrze naszych czasów.

Andrzej, prowadzi blog Kartki z kalendarza kpiarza. Zamieszcza na nim stare zdjęcia oraz informacje o ludziach, których pochowano w zbiorowej mogile pod Katyniem, przyciągając wielu ludzi, głównie młodych, którzy chcą poznać historię swojego rodu. Sam bohater nie zawsze był miłośnikiem historii i zwolennikiem słuchania opowieści o tym, jak postrzegali ją ludzie, doświadczający niedoli i strachu podczas rządów niemieckich i sowieckich. Po prostu nadszedł dzień, w którym zakochał się w żywej historii, zapragnął ją poznać, odkryć, kim tak naprawdę byli jego przodkowie.

Akcja powieści rozgrywa się na dwóch płaszczyznach. Pierwszą jest życie Andrzeja, jego zmagania z codziennością oraz szczęście u boku ukochanej kobiety. Druga to prawda historyczna, poznawana dzięki ludziom, którzy dotknęli śmierci, fotografiom oraz starym dokumentom. Wbrew pozorom prawda, zawarta na kartach szkolnych podręczników jest inna od tej, wyrytej w losach konkretnego człowieka. W Dniu, który nie miał jutra prawda o Katyniu zderza się z katastrofą pod Smoleńską, ale w powieści nie ma ani słowa o tragedii narodowej, nie ma patosu i wielkiego bólu państwa. Jest za to ból poszczególnych osób, osób, które rozumieją i czują, co tak naprawdę stało się 10 kwietnie 2010 roku. A na owo rozumienie składa się miłość nie do ojczyzny, ale miłość do ludzi, którzy dla tej ojczyzny zginęli oraz do tych, którzy mieli odwagę walczyć o prawdę.

Na szczególną uwagę zasługuje też język Grzebuły. Opisy w Dniu, który nie miał jutra są plastyczne, pełne barw, żywe. Sceny, opowiadające o zbliżeniu zakochanych mają w sobie subtelność, a jednocześnie pozostają bardzo zmysłowe. Uwagę przyciąga również sposób, w jaki Andrzej opowiada o Ani, swojej ukochanej. Niby o miłości powiedziano już wszystko, Grzebule udało się jednak przedstawić ją w sposób niebanalny, ciepły i pełen uroku.

Dzień, który nie miał jutra na pewno przypadnie do gustu fanatykom żywej historii, ale znajdą w niej coś dla siebie również osoby szukające w literaturze wątków miłosnych. Komu polecam powieść? Każdemu, kto chciałby zarazić się bakcylem poznawania prawdy o sobie, o swoich korzeniach. Bo historia nie umiera, mieszka w nas tak długo, jak długo o niej pamiętamy.

1 komentarz:

  1. Miło mi było przeczytać taką recenzje. Gdyby nie moja fantastyczna Czytelniczka Pani Kamila nie wiedziałabym, że taka recenzja, trafna pełna słów empatii jest w "świecie Neta" jak mawiają moi synowie. Bardzo serdecznie pozdrawiam. I raz jeszcze dziękuję.

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw po sobie ślad :)

Obserwuj w Google+

Najchętniej zaglądacie :)