Najlepszy powód, by żyć

Najlepszy powód, by żyć
Premiera już 27 września 2017 roku

Szanuj prawa autorskie!!!

Nie kopiuj! Jeśli chcesz posłużyć się recenzją, zapytaj o zgodę! Informuję, że wszystkie recenzje opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa, a jeżeli cytuję czyjeś słowa, pojawia się o tym informacja. Nie wyrażam zgody na kopiowanie recenzji i umieszczenie ich na innych stronach, za wyjątkiem cytatów, czyli niewielkich fragmentów. Oczekuję też, że cytujący wskaże autora oraz link do całej wypowiedzi.

wtorek, 2 października 2012

Biała izba - miejsce w czasie i przstrzeni




Autor: Monika Gałgan
Tytuł: Biała izba
Gatunek: Literatura współczesna polska
Forma: Powieść
Wydawnictwo Novae Res
Rok wydania 2012



Biała izba jest debiutancką powieścią Moniki Gałgan. Tekst mały objętościowo, zaledwie sto dwadzieścia dziewięć stron, nie jestem nawet pewna czy nazwać go powieścią, czy po prostu rozbudowanym opowiadaniem. Thriller? Nie powiedziałabym. Prędzej thriller psychologiczny, chociaż skłaniałabym się raczej do nazwania tekstu powieścią psychologiczną z elementami thrillera. O autorce nie napiszę nic, gdyż zasoby sieci milczą na jej temat. Cóż, pisarz nie musi zdradzać życia prywatnego, mają za niego mówić utwory. Niech i tak będzie.

Biała izba jest opowieścią Amandy, dziewczyny, która widzi, słyszy i czuje więcej niż inni ludzie. Jej dzieciństwo przebiega z pozoru normalnie. Najpierw szkoła, później nerwy, związane z maturą, dalej studia i połączona z nimi wyprowadzka z domu. Coś w zachowaniu Amandy jednak niepokoi, zastanawia, a jednocześnie przeraża. Dziewczyna jakby nie czuła więzi z rodzicami, ma do nich dziwny, niezrozumiały dystans, często traci poczucie czasu, kilka dni z jej życia nagle „ginie”, co zauważają wszyscy dookoła, poza nią samą. Co dzieje się w tym czasie? To można wyczytać z podawanych stopniowo podtekstów. Bohaterka chyba nie jest w stanie tego udźwignąć i wypiera z pamięci złe wspomnienia. Jest zmęczona psychicznie, pragnie jedynie samotności, spokoju, ciszy. Kiedy nie ma już dość siły, aby tworzyć swoją teraźniejszość, zaczyna żyć w przeszłości, której nie chce pamiętać.

Tytułowa biała izba jest, wedle informacji zawartych w powieści, miejscem, w którym przechowywano zmarłych. Pomieszczenie musiało być wygospodarowane w każdej chacie, zawsze panował w nim chłód i mrok, chociaż było ogrzewane i z nazwy białe. Opowieść o izbie pojawia się niespodziewanie w ustach ojca Amandy i zmusza czytelnika do porównania życia bohaterki z przebywaniem w takim miejscu. Przebywania w sensie alegorycznym, ale również rzeczywistym.

Kim tak naprawdę jest Amanda i co dzieje się w jej życiu? Po odpowiedź zapraszam do książki. Ostrzegam jednak, odkrywanie prawdy o życiu bohaterki może budzić wiele sprzecznych emocji. Monika Gałgan porusza tematy wykorzystywania seksualnego dzieci, przemocy  w rodzinie, poczucia wyobcowania oraz utraty kontaktu z rzeczywistością na skutek niemożności poradzenia sobie z problemami. Historia jest do bólu prawdziwa i przekonująca, ale zabrakło czegoś, co pozwoliłoby jej błysnąć świeżością, zachwycić.
Białą izbę czyta się szybko, niemal jednym tchem, czekając na rozwiązanie zagadek i odpowiedzi na liczne pytania. Autorka nie zadbała jednak o czytelnika. Zostawiła go ot tak, nagle, jakby w połowie historii. Daje to możliwość samodzielnej interpretacji, ale też sprawia, że głębia powieści zostaje spłycona przez to, czego można się domyślić od początku, przez normalność, do której należy dążyć. Jeśli mam być szczera, spodziewałam się czegoś więcej.

Książka na pewno przypadnie do gustu czytelnikom, lubującym się w powieściach o zabarwieniu psychologicznym, miłośnicy sensacji, typowej dla thrillera na pewno będą zawiedzeni.

2 komentarze:

  1. Książka jest faktycznie cieniutka i nie ma zbyt wielu informacji o autorce (chociaż ostatnio natknęłam się na wywiad z nią w jakiejś gazecie studenckiej). Mnie szczerze mówiąc bardzo wciągnęła, nie mogłam się od niej oderwać. I zakończenie mimo wszystko mnie zaskoczyło, zwłaszcza końcowy "przypis od autorki".
    Polecam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że wciąga, bo ma w sobie zagadkę. Ja bym jednak widziała ten tekst jako część czegoś większego. Po przeczytaniu ostatniego zdanie poczułam się trochę tak, jakby mi zabrakło prądu w połowie filmu. I zapowietrzyłam się ze złości :)

      Usuń

Pozostaw po sobie ślad :)

Obserwuj w Google+

Najchętniej zaglądacie :)