Zostań ze mną, Karolino

Zostań ze mną, Karolino
Premiera już 8 sierpnia 2017 roku

Szanuj prawa autorskie!!!

Nie kopiuj! Jeśli chcesz posłużyć się recenzją, zapytaj o zgodę! Informuję, że wszystkie recenzje opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa, a jeżeli cytuję czyjeś słowa, pojawia się o tym informacja. Nie wyrażam zgody na kopiowanie recenzji i umieszczenie ich na innych stronach, za wyjątkiem cytatów, czyli niewielkich fragmentów. Oczekuję też, że cytujący wskaże autora oraz link do całej wypowiedzi.

wtorek, 4 czerwca 2013

O tym, jak pielęgnować dobro



Autor: Magdalena Witkiewicz
Tytuł: Ballada o ciotce Matyldzie
Gatunek: Literatura współczesna polska
Forma: Powieść
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Rok wydania 2013


Chyba przestanę czytać recenzje książek. Bo jeśli nie przestanę, grozi mi bankructwo i to dość szybko. O Balladzie o ciotce Matyldzie Magdaleny Witkiewicz pisano wszędzie, więc trudno było nic o niej nie usłyszeć. Pisano tak, że powieść zaczęła mnie prześladować. Zaistniała w mojej podświadomości i uparcie wracała jak bumerang, i był tylko jeden sposób, żeby się wyleczyć z tego natręctwa. Musiałam książkę zdobyć i przeczytać. Teraz mam już spokój, postanowiłam jednak, że podręczę tych, którzy jeszcze nie czytali.

Ballada o ciotce Matyldzie zaczyna się od śmierci tytułowej ciotki. Jest to śmierć niebanalna, zaplanowana, a towarzyszy jej krzyk nowo narodzonej Matyldy. No właśnie, a przecież miał być chłopiec… Ciotka wiedziała jednak, że Joanna urodzi dziewczynkę i miała za nic zapewnienia lekarzy. Jedna Matylda umarła, aby zrobić miejsce drugiej, ale jest to śmierć ciała, osoba bowiem żyje we wspomnieniach bliskich osób, w dobru, które po sobie zostawiła, ale też sprawuje nad najbliższymi pieczę z zaświatów. Nieba? Innego wymiaru? Nieważne. Mąż Joanny prowadzi badania nad nunatakami na Wyspach Gambiera. Bohaterka po stracie ciotki zostaje więc sama z córką. Prawie sama, gdyż na porodówce niespodziewanie pojawia się dwóch osiłków: Oluś i Przemcio. To oni przynoszą wiadomość o śmierci ciotki, ale oferują też swoją przyjaźń. Otaczają Joannę troskliwą opieką, pomagają przetrwać najtrudniejsze chwile i nie pozwalają na załamania.

Witkiewicz w swojej powieści łamie stereotypy i robi to wręcz uroczo. Na przykład Oluś i Przemcio, łysi, dobrze zbudowani, trenujący na siłowni, ale mają iście anielskie usposobienia. Cóż z tego, że wieczorem przypadkowo spotkani na ulicy wywołaliby przerażenie? Na pewno nie skrzywdziliby nawet muchy. Bo nie wygląd, a to, co w środku świadczy o człowieku. Urzekło mnie podejście Przemcia do żony i córek, to, jak cierpliwie wysłuchuje uwag, pozwala sobie tłumaczyć, jest delikatny i czuły, a jednocześnie jestem pewna, że gdyby sytuacja tego wymagała, zamieniłby się w lwa, walczącego w obronie rodziny. Podobnie jest z Olusiem. Wielki, silny, ale bardzo wrażliwy człowiek, szukający prawdziwej miłości, nimfy, która nakarmi go truskawkami. W Balladzie o ciotce Matyldzie nawet mąż, który opuścił i zdradził nie został przedstawiony jako człowiek zły, tylko zagubiony, nawet nieszczęśliwy. Przede wszystkim jednak jest on istotą myślącą, potrafi wyciągać wnioski z własnych błędów, próbuje je jakoś naprawić.

Bądź szczęśliwa. Otaczaj się dobrymi ludźmi. Wielu jest takich wokół. Dawaj dobro, a dostaniesz je powrotem. Ono zawsze wraca… – tak napisała ciotka Matylda do Joanny w liście pożegnalnym. Te cztery zdania doskonale określają przesłanie Ballady o ciotce Matyldzie. Jest to powieść o dobrych ludziach, o dobru dawanym i otrzymywanym, o tym, co nigdy nie straci wartości i się nie przeterminuje. Życie często serwuje niemiłe sytuacje. Bohaterowie Witkiewicz również ich doświadczają, ale przyjaciele, pozytywne myślenie oraz codzienny optymizm pomaga im pokonać wszelkie przeciwności, wyjść z nich może nie zawsze zwycięsko, ale na pewno z podniesioną głową.

Ballada o ciotce Matyldzie została napisana lekkim, nieco ironicznym językiem, okraszona solidną dawką dobrego humoru, przez co nastraja pozytywnie, sprawia, że od książki wprost nie można się oderwać. Chwilami czułam się tak, jakby narrator siedział obok mnie i opowiadał, uśmiechając się łagodnie. Też się do niego uśmiechałam, a jakże! Miło spędziliśmy razem czas, a to jest przecież najważniejsze.

Powieść idealna na poprawę nastroju. Przepędza smutki, zaraża optymizmem, pozwala zapomnieć o problemach. Jest lekka, zabawna, na wskroś pozytywna. Polecam smutasom, ale nie tylko.
________________
Inne tego autora:
1. Opowieść niewiernej
2. Szkoła żon
3. Zamek z piasku

4 komentarze:

  1. Bardzo chcę przeczytać tą pozycję, zbiera same pozytywne recenzje :)Ciekawy ten zabieg łamania stereotypów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też przeczytałam głownie ze względu na te recenzje...

      Usuń
  2. Czytam już kolejną pozytywną recenzję na temat tej książki, muszę się z nią zapoznać :) Ciekawa recenzja.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło, że się podobała :)
      Pozdrawiam również.

      Usuń

Pozostaw po sobie ślad :)

Obserwuj w Google+

Najchętniej zaglądacie :)