Najlepszy powód, by żyć

Najlepszy powód, by żyć
Premiera już 27 września 2017 roku

Szanuj prawa autorskie!!!

Nie kopiuj! Jeśli chcesz posłużyć się recenzją, zapytaj o zgodę! Informuję, że wszystkie recenzje opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa, a jeżeli cytuję czyjeś słowa, pojawia się o tym informacja. Nie wyrażam zgody na kopiowanie recenzji i umieszczenie ich na innych stronach, za wyjątkiem cytatów, czyli niewielkich fragmentów. Oczekuję też, że cytujący wskaże autora oraz link do całej wypowiedzi.

środa, 12 czerwca 2013

Żyła cudzym życiem



Autor: Katarzyna Terechowicz
            Wojciech Cesarz
Tytuł: Czego pragnie Maryla
Gatunek: Literatura współczesna polska
Forma: Powieść
Wydawnictwo Prószyński i S–ka
Rok wydania 2012


O powieści Czego pragnie Maryla napisano wiele. Nie będę powtarzać cudzych słów, nie ma w tym żadnego sensu. Nie będę też interpretować książki przez pryzmat dziennika Bridged Jones. Każdy tekst jest inny i nie powinno się przyklejać mu cudzej łatki tylko dlatego, że akurat ona nam pasuje. Sięgnęłam po powieść z dwóch powodów. Przede wszystkim dlatego, że pojawia się w niej motyw teatru. Poza tym byłam bardzo ciekawa efektu pracy damsko-męskiego duetu pisarskiego. I niepochlebne opinie w żaden sposób nie wpłynęły na moją decyzję o poznaniu książki. Przejdźmy jednak do sedna, czyli do samego dzieła.

Maryla ma 33 lata i bardzo niskie poczucie własnej wartości. Wydaje jej się, że ma nadwagę, Matka, psychiatra, nazywana Kocurkiem, wciąż ją krytykuje, wmawia choroby, nie potrafi wesprzeć i zaakceptować. Babcia, Irena, skandalistka i celebrytka, obarcza Marylę własnymi problemami, będąc zbyt zajętą, żeby pochylić się nad sprawami wnuczki. Przyjaciółki chyba nie do końca wiedzą, co przeżywa Maryla, gdyż nie dają jej szansy opowiedzieć o sobie. Bohaterka żyje więc w swoim piekiełku. Na pociechę ma wino oraz pracę w teatrze, który bardzo kocha. Owszem, chciałaby być aktorką, ale musiała się zadowolić posadą suflerki. Jest mało asertywna, dlatego wciąż wysłuchuje o problemach osób ze swojego otoczenia, nie potrafiąc sobie poradzić z własnymi. Żyje cudzym życiem, nie mając czasu na własne. Na szczęście nie wyzbyła się marzeń oraz instynktu samozachowawczego.

W czasach, kiedy rodzice muszą pracować na kilku etatach, żeby utrzymać rodzinę, a robienie kariery jest dla nich najważniejsze, dzieci zostają odsunięte na dalszy plan, sprowadzone do roli manekinów, które należy ubrać, nakarmić, posłać do szkoły, wstawić w akceptowane przez siebie ramki ideału. Tu nie ma miejsca na emocje oraz uczucia. Maryla jest właśnie takim dzieckiem. Nigdy nie zaznała miłości i akceptacji. Wychowana bez ojca, przez wiecznie zabieganą matkę, która wciąż upatrywała w jej zachowaniu chorobę psychiczną, skutecznie tłumiąc indywidualizm. Zawsze ktoś (Martynika) był dzieckiem lepszym, idealniejszym. Problem polega jednak nie na tym, że istotnie znajoma Kocurka miała wspaniałą córkę, ale na tym, że tę wspaniałość w niej dostrzegała, chwaliła, w pewien sposób na nią pozwalała. Matka Maryli zaś nigdy nie potrafiła cieszyć się z małych sukcesów córki, pewnie nawet ich nie dostrzegała, gdyż była zajęta sobą oraz wieloma innymi, ważniejszymi sprawami. Marylę zaś osaczała, kontrolowała, wchodziła do jej mieszkania, używając własnego klucza. Macierzyństwo w jej wykonaniu urosło do rangi toksycznej obręczy niszczącej osobowość. Nie bez znaczenia jest też w życiu dziecka obecność ojca. Jego zadanie nie polega jedynie na zapewnieniu bytu, ale też bezpieczeństwa, pokazaniu wzorca męskości, amortyzowaniu matczynych wybuchów ekspresji oraz nadopiekuńczych zapędów. Pozbawiona tego Maryla nie potrafi sobie znaleźć partnera, podświadomie w każdym mężczyźnie widząc zdradliwego, zakłamanego typa.

Autorzy Czego pragnie Maryla obalają mit aktora – człowieka pięknego, wartego naśladowania, czyniącego dobro. W powieści przedstawiciele tego zawodu mają słabości, popadają w alkoholizm, zdradzają. Życie w blasku reflektorów wcale nie jest łatwe. Trzeba się męczyć z egocentrycznym dyrektorem teatru, uczyć tekstu, brać udział w wielogodzinnych próbach, na scenie niekiedy chodzić w za ciasnych butach, a nawet improwizować, jeśli sytuacja tego wymaga. Ludzie tworzący sztukę nie zawsze są sympatyczni, uczynni, pełni empatii, bywają też zawistni, złośliwi i gruboskórni. Nie znaczy to jednak, że nie potrafią być wierni ideałom.

Pisząc o powieści Czego pragnie Maryla należy też wspomnieć o języku. Styl autorów jest lekki, dowcipny, pełen niewymuszonego humoru. W tekście pojawiają się ciekawe gry słowne, dialogi są naturalne, bliskie tym prowadzonym na co dzień przez każdego z nas. Pierwszoosobowa narracja pozwala czytelnikowi poznać Marylę na tyle, żeby czuć to, co ona czuje, ale też trochę ją polubić, pomimo tego, że jest zahukana, zakompleksiona, czasem nawet irytująca.


Książkę polecam osobom, które mają ochotę na lekką, niezobowiązującą lekturę z drugim, wartym odkrycia dnem. Ono zaś jest już mniej frywolne. Wnioski należy jednak wyciągnąć samodzielnie. Autorzy tego nie robią. Nie edukują. Pokazują jedynie pewne problemy. Można ich nawet nie zauważyć, jeśli nie ma się ochoty.

2 komentarze:

  1. Tematyka tej książki bardzo na czasie i taka życiowa, może kiedyś wpadnie w moje ręce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że lekki styl i humor zasłaniają problematykę tej książki. A szkoda, bo to bardzo ważne.

      Usuń

Pozostaw po sobie ślad :)

Obserwuj w Google+

Najchętniej zaglądacie :)