Zostań ze mną, Karolino

Zostań ze mną, Karolino
Premiera już 8 sierpnia 2017 roku

Szanuj prawa autorskie!!!

Nie kopiuj! Jeśli chcesz posłużyć się recenzją, zapytaj o zgodę! Informuję, że wszystkie recenzje opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa, a jeżeli cytuję czyjeś słowa, pojawia się o tym informacja. Nie wyrażam zgody na kopiowanie recenzji i umieszczenie ich na innych stronach, za wyjątkiem cytatów, czyli niewielkich fragmentów. Oczekuję też, że cytujący wskaże autora oraz link do całej wypowiedzi.

poniedziałek, 15 lipca 2013

Nowy początek - rzecz o "Bluszczu prowincjonalnym"



Autor: Renata Kosin
Tytuł: Bluszcz prowincjonalny
Gatunek: Literatura współczesna polska
Forma: Powieść
Wydawnictwo Replika
Rok wydania 2012

          
Renata Kosin zadebiutowała w 2012 roku bardzo kobiecą powieścią Mimo wszystko Wiktoria, która ujęła mnie różnorodnością charakterów bohaterek oraz niebanalną fabułą. Sięgnęłam po Bluszcz prowincjonalny, głownie dlatego, że byłam ciekawa, co jeszcze autorka ma do powiedzenia czytelnikom. Okazało się, że bardzo wiele, a dodatkowo w pięknym stylu. Po kolei jednak.

W Bluszczu prowincjonalnym Renata Kosin postanowiła rozwinąć wątek, który został wspomniany w Mimo wszystko Wiktoria. Główną bohaterką jest Anna Radecka, która żyła w świętej nieświadomości tego, że jest zdradzana. Poświęciła dla męża bardzo wiele, zrezygnowała z pracy, pasji, z siebie samej, aby być dobrą żoną i matką, co w Mimo wszystko Wiktoria spotkało się z ostrą krytyką. Pierwsze sceny Bluszczu prowincjonalnego ukazują Annę jako osobę będącą o krok od ciężkiej depresji. Przyczyną takiego stanu jest odejście męża. Kobieta musi zmierzyć się z faktem, że Piotr miał kochankę, która spodziewa się jego dziecka. Anna nie potrafi poradzić sobie z zaistniałą sytuacją, jest rozbita, zachowuje się trochę jak pozbawiony podpórki bluszcz. Podejmuje decyzję o powrocie do domu rodzinnego, czyli do Bujan, miejscowości położonej na Podlasiu. Tam odnawia stare przyjaźnie, odkrywa rodzinne sekrety, na nowo staje się Anną z pasjami, zainteresowaniami, osobą, która wiele może i chce. Przede wszystkim jednak nabiera sił, aby egzystować bez męża.

Powrót do dzieciństwa, do znanych, ale już innych miejsc, odnowienie dawnych znajomości jest dla Anny swoistego rodzaju terapią. Nic dziwnego, miała szczęśliwe dzieciństwo i młodość. Renata Kosin pozwala czytelnikowi odkrywać razem z bohaterką uroki Podlasia, styl życia ludzi, obyczaje, potrawy, a przede wszystkim chłonąć wraz z nią atmosferę rodzinnego ciepła, życzliwości, sympatii. Klimat Bujan to jednak nie tylko spokój, szczęście, rodzinne ciepło, ale również śmierć, rozwody, konieczność zostawienia dziecka i podróży „za chlebem”, zemsta, alkoholizm, przemoc w rodzinie, choroby. Anna, stykając się z ludzkimi problemami, oswaja własne, nabiera do nich dystansu. Powoli dociera do niej, że ucieczka przed bólem, spowodowanym rozstaniem z mężem, nie ma sensu. Cierpienie i pustka są w niej i musi nauczyć się z nimi żyć, pokonać je siłą woli oraz działaniem dla dobra swojego i swoich dzieci.

Bluszcz prowincjonalny jest powieścią o ludziach, którzy mają dość serca, aby pomagać bezdomnym zwierzętom, interesować się zdrowiem chłopca z sąsiedztwa, stawać w obronie przyjaciół, być gotowym do pomocy, wysłuchania albo pomilczenia wspólnie, jeśli taka jest konieczność. Każdy z wykreowanych przez Renatę Kosin bohaterów ma w sobie ogromną wrażliwość. Nawet nastolatki nie zostały przedstawione jako puste dziewuszki, których pasjami są jedynie moda i uroda, ale jako wrażliwe, serdeczne dziewczęta, chcące robić coś dobrego i robiące to na miarę swoich możliwości. Bohaterowie popełniają błędy, potrafią jednak się do nich przyznać, przeprosić, naprawić, o ile jest taka możliwość. Postaci, opisane w powieści nie są idealne. Każda ma wady, problemy, każda popełnia błędy. Większość bohaterów posiada jednak ogromne zasoby życzliwości, wrażliwości i serdeczności.

Urzekł mnie również sposób, w jaki opisane są w Bluszczu prowincjonalnym problemy. Nie ma tam spraw ważnych, mniej ważnych i nieistotnych. Każdy człowiek, obojętne czy dziecko, czy dorosły, jest w powieści tak samo ważny, a jego kłopoty nigdy nie zostają zbagatelizowane. Starsi chętnie służą wsparciem, nie wywyższają się jednak, wiedząc, że na pewno przyjdzie dzień, w którym to oni będą potrzebować pomocy od młodszych. W powieści Renaty Kosin najważniejsi są ludzie. Bohaterowie dostrzegają problemy innych nie po to, żeby je wyśmiać albo poczuć się lepszymi, ale po to, żeby wesprzeć, choćby dobrym słowem. W Bujanach, jak w każdej małej społeczności, wszyscy wiedzą wszystko o wszystkich, wiedza ta nie służy jednak typowo polskiemu plotkowaniu i obgadywaniu. Poznanie czyjegoś zmartwienia niejako obliguje do niesienia pomocy.

Podsumowaniem rozważań o Bluszczu prowincjonalnym niech będzie fragment wiersza Jana Twardowskiego:
można mieć wszystko żeby odejść
czas, młodość, wiarę, własne siły,
świętej pamięci dom rodzinny
(…)
trzeba nic nie mieć
żeby wrócić


Bluszcz prowincjonalny jest powieścią bardzo pozytywną. Czyta się ją lekko, czasem z uśmiechem, czasem ze złością albo wzruszeniem. Polecam każdemu, kto ma ochotę na spotkanie z książką pełną ciepła i serdeczności, ale również cierpienia i walki z przeciwnościami losu. Powieść kobieca, ale na pewno nie jeden z panów przeczyta ją z przyjemnością.
________________
Inne tego autora: Mimo wszystko Wiktoria

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pozostaw po sobie ślad :)

Obserwuj w Google+

Najchętniej zaglądacie :)