Najlepszy powód, by żyć

Najlepszy powód, by żyć
Premiera już 27 września 2017 roku

Szanuj prawa autorskie!!!

Nie kopiuj! Jeśli chcesz posłużyć się recenzją, zapytaj o zgodę! Informuję, że wszystkie recenzje opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa, a jeżeli cytuję czyjeś słowa, pojawia się o tym informacja. Nie wyrażam zgody na kopiowanie recenzji i umieszczenie ich na innych stronach, za wyjątkiem cytatów, czyli niewielkich fragmentów. Oczekuję też, że cytujący wskaże autora oraz link do całej wypowiedzi.

środa, 11 września 2013

Zobaczyć tęczę...



Autor: Karolina Kubilus
Tytuł: Zobaczyć tęczę
Gatunek: Literatura współczesna polska
Forma: Powieść
Wydawnictwo Replika
Rok wydania 2012


Karolina Kubilus zadebiutowała w 2011 roku powieścią Serce nie sucha, w 2012 ukazały się dwie powieści jej autorstwa: Jak zjeść słonia i Zobaczyć tęczę. Zobaczyć tęczę przyciągnęła mnie przede wszystkim piękną, letnią okładką oraz barwnym tytułem. Niestety, tym razem było to jedynie ładne opakowanie…

Powieść jest kontynuacją historii z Serce nie słucha. Anita i Jacek są szczęśliwą, kochającą się parą. Mieszkają jednak osobno. On ma pracę, wiążącą się z licznymi wyjazdami, ona syna, Michała, dla którego chce być najlepszą matką na świecie. Poza tym zraniona przez męża Anita nie potrafi już ślepo zaufać. Czerpie jednak radość z bliskości Jacka i nie wyobraża sobie życia bez niego. Niespodziewanie w tę sielankę wkracza była teściowa Anity. Kobieta planuje zamążpójście, a na ślub zaprasza Anitę i wnuka, nie uwzględniając udziału Jacka w uroczystości. Upór Michała oraz splot nieporozumień doprowadzając do rozpadu szczęśliwego związku Anity i Jacka.

Z kontynuacjami jest tak, że nie zawsze się udają i jeśli nie ma na nie dobrego pomysłu, często smakują jak odsmażane kotlety. Tak właśnie jest z powieścią Zobaczyć tęczę. Niby historia ciekawa, niby lekko napisana, niby czyta się szybko, a jednak nie zachwyca. Może dlatego, że nie ma w niej nic, czego nie byłoby w Serce nie słucha. Problemy w pracy, przyjaźń, codzienna walka o byt, perypetie związane z wychowywaniem syna… „To już było!” – krzyczało mi coś w środku podczas lektury.

Przewracałam kartki, zmieniały się cyfry, oznaczające kolejne rozdziały, a autorka niczym mnie nie zaskoczyła. Opowiadała o losach tych samych bohaterów, którzy sami w sobie stali się już przewidywalni, więc w pewien sposób nudni. Nie dostrzegłam w nich żadnej przemiany. Mało tego, część historii już opisanej w poprzedniej powieści, tu została na nowo streszczona. Rozumiem, że Kubilus chciała, aby Zobaczyć tęczę mogło funkcjonować jako osobna powieść, ale zabieg nie przypadł mi do gustu. Wolałabym przeczytać zupełnie nową historię, nawet jeśli z udziałem tych samych bohaterów.

Rozczarowały mnie również reakcje bohaterów. Anita i Jacek nie są przecież nastolatkami, u których pierwsze skrzypce grają emocje, a ich reakcje w niektórych sytuacjach były wręcz naiwne. Niczym dzieci, widzieli tylko to, co widzieć chcieli, resztę sobie dopowiadali, nie próbowali rozmawiać, tylko się obrażali, unosili dumą… Jakoś nie pasuje mi takie zachowanie do osób, od których można już wymagać dojrzałości emocjonalnej. Co innego, gdyby mieli nie więcej niż dwadzieścia lat.


Cóż, mnie powieść Zobaczyć tęczę rozczarowała, zabrakło mi w niej świeżości. Myślę jednak, że jeśli ktoś ma ochotę na lekką, niezobowiązującą lekturę i nie czytał Serce nie słucha, to powieść spełni jego oczekiwania.

2 komentarze:

  1. Nie czytałam nic tej autorki, ale ta książka raczej nie dla mnie ): Pozdrawiam ):

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nie zachwyciła, ale to pewnie kwestia gustu. Pozdrawiam. :)

      Usuń

Pozostaw po sobie ślad :)

Obserwuj w Google+

Najchętniej zaglądacie :)