Zostań ze mną, Karolino

Zostań ze mną, Karolino
Premiera już 8 sierpnia 2017 roku

Szanuj prawa autorskie!!!

Nie kopiuj! Jeśli chcesz posłużyć się recenzją, zapytaj o zgodę! Informuję, że wszystkie recenzje opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa, a jeżeli cytuję czyjeś słowa, pojawia się o tym informacja. Nie wyrażam zgody na kopiowanie recenzji i umieszczenie ich na innych stronach, za wyjątkiem cytatów, czyli niewielkich fragmentów. Oczekuję też, że cytujący wskaże autora oraz link do całej wypowiedzi.

wtorek, 29 października 2013

Rozprawa z przeszłością, czyli "Krok do szczęścia" A. Ficner-Ogonowskiej

Autor: Anna Ficner-Ogonowska
Tytuł: Krok do szczęścia
Gatunek: Literatura współczesna polska
Forma: Powieść
Wydawnictwo Znak
Rok wydania 2012


Krok do szczęścia jest kontynuacją debiutanckiej powieści Anny Ficner-Ogonowskiej Alibi na szczęście. Poza znanymi już czytelnikom bohaterami pojawiają się w niej nowe postacie, nowa problematyka i nowe emocje. Jedno jednak pozostaje bez zmian: ciepło emanujące niemal z każdej sceny powieści.

Jeśli po finałowych partiach Alibi na szczęście ktoś myślał, że teraz już można spokojnie napisać: I żyli długo i szczęśliwie, to się pomylił. Hania wciąż nie rozprawiła się z przeszłością, a Dominika nie pozwala jej na wegetowanie w przedsionku wypełnionym bólem wspomnień. Zrywa wszystkie pieczęcie, zmuszając siostrę do pokonania demonów. Efektem tego jest… odsunięcie się Hani od Mikołaja. Sama zaś Dominika przygotowuje się do ślubu i oczekuje narodzin dziecka. Stopniowo odsłaniana bolesna przeszłość Hani oraz jej najbliższych prowadzi do odkrywania trudnych rodzinnych tajemnic. Bohaterka musi poradzić sobie z nimi sama, do tego w pełnej tajemnicy przed siostrą, której nie należy denerwować. Czy podoła? Czy para Hania-Mikołaj przetrwa próbę czasu i pokona bariery wspomnień? O tym musicie się już przekonać sami.

W Kroku do szczęścia niezwykle irytowało mnie zachowanie Dominiki. Ta dziewczyna w ciąży stała się wręcz nieznośna. Przez chwilę miałam nawet wrażenie, że ona celowo obudziła w Hance bolesne wspomnienia, żeby ta nie poświęcała czasu Mikołajowi, ale jej oraz przygotowaniom do ślubu. Taka rozkapryszona panienka, z którą każdy obchodził się jak z nieświeżym jajkiem. Nawet Mikołaj pozwolił sobą manipulować i mniej więcej do połowy powieści miałam wrażenie, że utopił w morzu charakter. Nie mniej jednak przyznaję, że postać Dominiki została skonstruowana po mistrzowsku, bo budzi emocje. Przy niej niepozorna i do bólu przykładna Hanka wypadła blado. Siłę charakteru pokazała dopiero pod koniec powieści. To ją w moich oczach uratowało.

Zarzuciłabym też powieści zbytnią rozwlekłość. Czasami brakowało mi dynamiki w fabule, przyspieszenia. Mnogość rozważań, wątpliwości i refleksji niekiedy wręcz przytłaczała. Mnie przytłaczała, innych nie musi.

Podoba mi się natomiast, że Ficner-Ogonowska, pisząc o ludziach zwyczajnych, takich jak ci, których spotykamy na co dzień, stworzyła naprawdę ciekawą fabułę. Pojawiają się w niej niewyjaśnione zagadki z przeszłości, mrok dawnych błędów, nawet bohaterowie idealni mają wady. W Kroku do szczęścia nie ma postaci do końca złej, ale też nie ma takiej na wskroś dobrej. Widać też, że uczucia łączące bohaterów są prawdziwe, nie ma w nich zakłamania. Autentyczna jest miłość i nienawiść.


Podsumowując: Krok do szczęścia jest książką, która pozwala na miłe spędzenie chwil. Głownie dla cierpliwych, bo akcja nie pędzi na łeb na szyję, a toczy się powoli, czasem nawet za wolno. Dla kobiet. Panom pewnie nie przypadnie do gustu. Polecam głownie ze względu na ciepły klimat i naprawdę dobrą kreację postaci.
__________

Inne tego autora:

4 komentarze:

  1. Tak też myślałem czytając recenzję, że to głównie literatura kobieca, taka typowo kobieca ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak :) Dlatego to zaakcentowałam, żeby później panowie nie mieli pretensji. I myślę, że tylko kobiety są w stanie zrozumieć psychikę bohaterki. To żaden przytyk. Każdy czyta, co lubi. ;)

      Usuń
    2. Nie ma co się oszukiwać, są książki które zrozumieją tylko kobiety, i pewnie są też takie, które zrozumieją tylko mężczyźni.

      Usuń
    3. Oczywiście. Uważam, że nie ma w tym nic złego. :)

      Usuń

Pozostaw po sobie ślad :)

Obserwuj w Google+

Najchętniej zaglądacie :)