Zostań ze mną, Karolino

Zostań ze mną, Karolino
Premiera już 8 sierpnia 2017 roku

Szanuj prawa autorskie!!!

Nie kopiuj! Jeśli chcesz posłużyć się recenzją, zapytaj o zgodę! Informuję, że wszystkie recenzje opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa, a jeżeli cytuję czyjeś słowa, pojawia się o tym informacja. Nie wyrażam zgody na kopiowanie recenzji i umieszczenie ich na innych stronach, za wyjątkiem cytatów, czyli niewielkich fragmentów. Oczekuję też, że cytujący wskaże autora oraz link do całej wypowiedzi.

sobota, 28 grudnia 2013

"Meandry miłości", czyli słów kilka o ludzkiej naturze



Autor: Kasia Bulicz-Kasprzak
Tytuł: Meandry miłości
Gatunek: Literatura współczesna polska
Forma: Powieść
Wydawnictwo Czarno na Białym
Rok wydania 2013
Format książki: Papier, e-book
Ilość stron: 344
Moja ocena: 8/10


Meandry miłości to trzecia powieść Kasi Bulicz-Kasprzak. Autorka zadebiutowała w 2012 roku książką Nie licząc kota, czyli kolejna historia miłosna, którą przeczytałam z ogromną przyjemnością, później była Nalewka zapomnienia, czyli bajka dla nieco starszych dziewczynek. Tę pochłonęłam, zapominając o świecie dookoła, nic więc dziwnego, że z niecierpliwością czekałam na kolejną. I się doczekałam.

Tym razem Kasia Bulicz-Kasprzak zabrała mnie w podróż do XIX wieku, do dworku w Tarczynie, gdzie mieszkała młoda szlachcianka Helena Tarczyńska z rodzicami, siostrą Hanną oraz bratem Henrykiem. Poznałam ją na chwilę przed balem, kiedy w sprowadzonej z Paryża sukni oczekiwała na kawalera, w którym mogłaby się zakochać. Niespodziewanie pojawił się Jan Leonowicz, młody doktor. Helena uległa fascynacji jego osobą i rozpoczęła działania, mające na celu zwrócenie na siebie uwagi mężczyzny. A on… Właśnie, on nie do końca potrafił spojrzeć na nią trzeźwo i właściwie ocenić, ponieważ wciąż miał czymś albo kimś zaprzątnięte myśli. Kasia Bulicz-Kasprzak wprowadziła czytelnika w sieć intryg oraz zawiłości losu, w której Helena i Jan próbują odnaleźć szczęście. Nie jest to łatwe. Czy uda im się w końcu uporządkować uczucia? O tym już każdy musi przekonać się sam.

Meandry miłości przenoszą czytelnika w świat dawnych obyczajów, konwenansów, problemów. Podczas lektury mimochodem przypominają się powieści Orzeszkowej, Prusa czy Sienkiewicza, można nawet dostrzec podobieństwo w kreacji bohaterów, ale… Właśnie, nie jest to powieść dziewiętnastowieczna ani historyczna, jej celem nie jest opowiedzenie o obyczajowości, problemach ludzi, żyjących w tamtych czasach, czy budowanie uczuć patriotycznych. Meandry miłości to tekst jak najbardziej współczesny. Dlaczego więc powstał, co autorka chciała pokazać czytelnikowi? Myślę, że odpowiedź na to pytanie jest kluczowa przy interpretacji powieści. Oczywiście można ją czytać literalnie, jako historyjkę osadzoną w innych realiach, jako taki niedzisiejszy romans. I też zaciekawi. Wystarczy jednak bliżej przyjrzeć się postaciom. Czy na pewno nie można ich przenieść na grunt współczesny?

Może od początku. Młody człowiek po studiach ma problemy ze znalezieniem pracy w zawodzie, a jeśli mu jakąś proponują, pensja jest koszmarnie niska, a możliwości rozwoju maleńkie. Bez protekcji kogoś znacznego, szanse na sukces maleńkie. Problem znany? Idźmy więc dalej. Dziewczyna ulega fascynacji mężczyzną, wbija sobie do głowy, że ten i żaden inny, nie widząc, że inny może oferować coś więcej niż miły wygląd. Młodzieniec szuka przygód, podoba mu się jedna, ma poważne zamiary wobec innej, a tak naprawdę nie do końca wie, czego chce. Bawiłby się, najchętniej za pieniądze rodziców. Matka rozpieszczająca dziecko, niewidząca jego wad, a zaniedbująca inne dziecko, obojętna wobec niego. Małżeństwa żyjące obok siebie, z przyzwyczajenia, dla pozoru, w imię dobra dzieci, z rozsądku. Ocenianie ludzi po pozorach, po tym, kim są jego rodzice, a nie po tym, ile są naprawdę warci… Czy to naprawdę nie są problemy współczesnego świata?

Pisząc o Meandrach miłości nie sposób nie wspomnieć o świetnej kreacji głównej bohaterki. Helena jest najmniej urodziwa z trójki rodzeństwa. Jako kobieta przegrywa w konfrontacji z siostrą i matką. Potrafi jednak sprawić, że oczy wszystkich mężczyzn są zwrócone właśnie na nią. Ma wiele wad, z których największą jest chyba to, że nie potrafi być dobrze ułożoną panienką, zawsze zrobi coś, co trudno zaakceptować matce, damie w każdym calu. Jest jednak inteligentna, szybko się uczy, kocha zwierzęta i ma dobre serce. Jeśli chce, potrafi zachować się odpowiednio. Wie, jak powinien postępować człowiek honoru i właśnie honor ceni w ludziach najbardziej. Przede wszystkim zaś nie jest eteryczną kobietką, mdlejącą na każdym kroku, ale osobą silną, dzielnie walczącą z przeciwnościami losu. Helena dorasta na oczach czytelnika, zmienia się, niemal w każdej scenie pokazuje nowe, inne oblicze. Jest w niej co nieco z Sienkiewiczowskiej Baśki i chyba dlatego ją polubiłam.


Meandry miłości to powieść lekka i przyjemna, ale z drugim, wartym odkrycia dnem. Polecam osobom lubiącym fabuły osadzone w przeszłości, intrygi miłosne, romanse, ale też książki obnażające ludzkie wady, słabości, niedoskonałości. Książka na pewno warta uwagi.
_____________
Inne tego autora:
1. Nie licząc kota, czyli kolejna historia miłosna
2. Nalewka zapomnienia, czyli bajka dla nieco starszych dziewczynek

8 komentarzy:

  1. Myślę że można by się skusić kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że przypadła mi by do gustu kreacja Heleny, więc po książkę sięgnę :)


    "czyli słó kilka o ludzkiej naturze" literówka się wkradła, brakuje "w".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Helena jest rewelacyjna, ale inni bohaterowie również warci poznania :)
      Dziękuję, poprawiłam.

      Usuń
  3. Tej autorki czytałam tylko "Nie licząc kota...". Wspaniale zrelaksowałam się przy tej lekturze dlatego z chęcią sięgnę po Meandry miłości, tym bardziej że uwielbiam romanse historyczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Nie licząc kota" jest zupełnie inna. Nawet nie oceniam lepsza czy gorsza, po prostu inna. Obie jednak są warte uwagi. :)

      Usuń
  4. Już od jakiegoś czasu mam wielką chrapkę na tę książkę i wiem, że kiedyś po nią sięgnę, ale póki co jeszcze u mnie stos nieprzeczytanych książek i muszę zapał nieco studzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam zawsze jakiś stosik albo kilka plików na czytniku, więc w pełni rozumiem. Proszę jednak o książce pamiętać, bo jest warta uwagi. :)

      Usuń

Pozostaw po sobie ślad :)

Obserwuj w Google+

Najchętniej zaglądacie :)