Zostań ze mną, Karolino

Zostań ze mną, Karolino
Premiera już 8 sierpnia 2017 roku

Szanuj prawa autorskie!!!

Nie kopiuj! Jeśli chcesz posłużyć się recenzją, zapytaj o zgodę! Informuję, że wszystkie recenzje opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa, a jeżeli cytuję czyjeś słowa, pojawia się o tym informacja. Nie wyrażam zgody na kopiowanie recenzji i umieszczenie ich na innych stronach, za wyjątkiem cytatów, czyli niewielkich fragmentów. Oczekuję też, że cytujący wskaże autora oraz link do całej wypowiedzi.

czwartek, 12 grudnia 2013

Szczęście w cichą noc - poradnik wigilijny



Autor: Anna Ficner-Ogonowska
Tytuł: Szczęście w cichą noc
Gatunek: Literatura współczesna polska
Forma: Powieść, poradnik
Wydawnictwo Znak
Rok wydania 2013
Format książki: Papier
Ilość stron: 176
Moja ocena: 4/10


Szczęście w cichą noc jest czwartą książką Anny Ficner-Ogonowskiej, a zarazem czymś w rodzaju epilogu, dopisku do trylogii ze słowem szczęście w tytule. Jako osobna powieść właściwie nie istnieje. Zastanawiałabym się nawet, czy jest to powieść, a nie obrazek z życia bohaterów, takie trochę podejrzenie ich przez okno.

Hania postanawia spełnić marzenie swojej nieżyjącej matki i zorganizować w domu rodzinnym wigilię. Pragnie, aby co roku w ten wyjątkowy wieczór najbliżsi gromadzili się przy stole, dzielili opłatkiem i wspólnie przeżywali radosny czas. Również wspólnie z tymi, którzy odeszli. Oni mają żyć we wspomnieniach, w tradycji, w planach realizowanych przez żywych. Na wieczerzę wigilijną zostali zaproszeni niemal wszyscy bohaterowie, którzy pojawili się we wcześniejszych powieściach Ficner-Ogonowskiej, a więc: Pani Irenka, Iwonka z mężem i dziećmi, Dominika, Przemek, Tomeczek, Danusia z synem i oczywiście teściowie Hani i Dominiki.

Tyle na temat fabuły. Niby kilka zdań, ale mam wrażenie, że streściłam niemal całą powieść. Bo tak naprawdę niewiele się w niej dzieje. Wszystkie poczynania bohaterów toczą się wokół przygotowań do wigilii. Oczywiście autorka nie zapomina o wypadku rodziców Hani oraz tym, jak wielki miał on wpływ na jej życie. Tym razem z tragedii został wyciągnięty morał typowy do czasu przedświątecznego. W ogóle mam nieodparte wrażenie, że Szczęście w cichą noc przybiera ton nieco moralizatorski. Nie ma tam fabuły, nie ma trzymającej w napięciu akcji, jest za to instrukcja niosąca odpowiedź na pytanie: jak właściwie przygotować się do wigilii. Bohaterowie giną pomiędzy prezentami, przepisami na tradycyjne dania, całą otoczką, która „musi się pojawić”, bo inaczej wigilia nie będzie wigilią.

Ficner-Ogonowska chciała chyba stworzyć powieść o tym, jak powinna wyglądać tradycyjna kolacja poprzedzająca czas Bożego narodzenia, ale cała magiczna otoczka to jednak za mało na dobrą książkę. Dlatego Szczęście w cichą noc stało się opowiadaniem o idealnej wigilii; o ludziach, dla których najistotniejsze są potrawy na stole; o kobietach, które kochają gotować, realizują się w kuchni. Mężczyźni w tym giną, są nijacy, zupełnie jakby nie istnieli. A po całej hucznie przygotowanej wigilii następuje koniec.
Koniec? Sama byłam zdziwiona, ale… Właśnie tak! A gdzie wspólne kolędowanie? Gdzie radość z Bożego narodzenia? Gdzie bycie razem w tym świątecznym czasie? Czyżby w Bożym narodzeniu chodziło o to, żeby tradycyjnie przygotować wigilię, a później ją po prostu zjeść? Przecież ta kolacja jest czymś w rodzaju preludium do wspólnego świętowania, a nie sensem i celem samym w sobie! Nie ona jest najważniejsza, a to, co się wydarzy po niej. Autorka o tym zapomniała. Bohaterowie, jak większość ludzi dzisiaj, sprowadzili święta do wymiaru konsumpcyjnego.

Powieść Szczęście w cichą noc bardzo mnie zwiodła. Spodziewałam się ciepłej, wzruszającej opowieści utrzymanej w tematyce bożonarodzeniowej, a dostałam poradnik o tym, jak przygotować tradycyjną wigilię. Do tego cała historia została niezwykle wyidealizowana, wszystko się udaje, potrawy są doskonałe, nawet pogoda nie zawodzi i obficie sypiący śnieg buduje fantastyczną, zimową atmosferę. Mało tego, pojawia się nawet niespodziewany gość… Zbyt to wszystko naciągane, autorka za bardzo chciała, żeby było tradycyjnie i przypadkiem wyszło moralizatorsko.


Może książka przyda się młodym paniom domu, jako instrukcja jak przygotować i w jakiej kolejności podawać potrawy wielkanocne. Jako powieść nie zachwyca. Mnie nie zachwyciła.
_______________
Inne tego autora:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pozostaw po sobie ślad :)

Obserwuj w Google+

Najchętniej zaglądacie :)