Najlepszy powód, by żyć

Najlepszy powód, by żyć
Premiera już 27 września 2017 roku

Szanuj prawa autorskie!!!

Nie kopiuj! Jeśli chcesz posłużyć się recenzją, zapytaj o zgodę! Informuję, że wszystkie recenzje opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa, a jeżeli cytuję czyjeś słowa, pojawia się o tym informacja. Nie wyrażam zgody na kopiowanie recenzji i umieszczenie ich na innych stronach, za wyjątkiem cytatów, czyli niewielkich fragmentów. Oczekuję też, że cytujący wskaże autora oraz link do całej wypowiedzi.

piątek, 7 lutego 2014

W nadziei na lepsze jutro



Autor: Ewa Bauer
Tytuł: W nadziei na lepsze jutro
Gatunek: Literatura współczesna polska
Forma: Powieść
Wydawnictwo RW2010
Rok wydania 2012
Format książki: E-book, istnieje również wydanie papierowe
Moja ocena: 5/10


Ewa Bauer zawsze mówiła, że pisanie książek pozostawia sobie na emeryturę, najwidoczniej jednak postanowiła nie czekać tak długo. W sumie nie bardzo mnie to dziwi. Ciągłe manipulacje w ustawie o wieku emerytalnym pozostawiają obawę, że niewielu z nas dożyje tego beztroskiego czasu. Nie o polityce jednak chciałam pisać. W nadziei na lepsze jutro to debiut książkowy Ewy Bauer. W formie papierowej powieść została wydana w roku 2011, a w 2012 ukazała się jej odnowiona wersja elektroniczna.

Książka opowiada o losach Anny i Roberta, a w ich historię wpleciony został wątek Sabiny oraz jej siostry, Heleny. Anna poznała swojego przyszłego męża w Paryżu. Od razu coś między nimi zaiskrzyło, ale ona była tam ze swoim chłopakiem, a on nie chciał, żeby uznała go za nachalnego. Po powrocie Roberta do Polski kontynuowana mailowo znajomość z Anną znacznie się ociepliła. W końcu zakochani pobrali się, a po jakimś czasie zapragnęli mieć dziecko. Niestety, los przewrotnie z nich zadrwił. Pomimo tego, Anna postanowiła, że będzie z mężem szczęśliwa. Nie mogła jednak przewidzieć, że w ich na nowo odbudowanym związku pojawi się rysa, którą bardzo trudno będzie wymazać z pamięci…

W nadziei na lepsze jutro leżało na moim czytniku dość długo i ciągle jakaś inna książka odrywała mnie od lektury. W końcu postanowiłam się zmobilizować. Przebrnięcie przez pierwsze strony było sporym wyzwaniem. Wolę poznawać postaci w akcji, niż czytać suche fakty o ich życiu, nagromadzone w dużych ilościach, zaserwowane od razu na początku, zanim zdążę zaciekawić się fabułą. Początek powieści przypominał raczej streszczenie. Później jednak wciągnęłam się, a losy bohaterów przestały być mi obojętne. Miało to miejsce chyba właśnie wtedy, kiedy autorka zaczęła snuć opowieść o kryzysie w związku Anny i Roberta, a Anna postanowiła zawalczyć o szczęście. Autorka popełniła ogromny błąd, zamiast opowiadać historię, stopniowo zniewalając czytelnika, zrelacjonowała ją. Pominęła dialogi, które ożywiają akcję, skupiając się na suchych faktach. Postaci, chociaż charakterystyczne, zostały ledwie naszkicowane. A szkoda. Ostatecznie powieść nie jest reportażem.

Wątek szukania pomocy u specjalistów, ponownego budowania więzi małżeńskiej, uczenia się siebie nawzajem oraz czerpania radości ze wspólnie spędzanego czasu naprawdę bardzo mnie zainteresował. Uświadomiłam sobie, że łatwo przekreślić związek, magazynując w sobie żal i pretensje, ale uratować go, odbudować szczęście, to już spore wyzwanie. Wymaga mnóstwa dobrych chęci oraz zaangażowania ze strony obojga partnerów. Temat bardzo ciekawy, współczesny, bliski może nie wszystkim, ale na pewno bardzo wielu związkom.


W nadziei na lepsze jutro opowiada o tym, co każdego dnia spotyka wiele osób, czyli o zdradzie, miłości, nienawiści, zazdrości, o walce z losem, o małych sukcesach i dużych porażkach. Autorka nie oszczędza swoich bohaterów. Każdy dźwiga bagaż życiowych niepowodzeń, doświadcza nieszczęść, ale też każdy ma swoją szansę na lepsze jutro. Czy ją wykorzysta? 

2 komentarze:

  1. Miałam te same odczucia po tej lekturze - jakby streszczenie faktów, nie powieść. Literatura piękna to coś więcej niż poprawne stylistycznie zdania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam wspomnieć o poprawnym, ładnym języku i stylistyce, ale ostatecznie to chyba normalne, że książka jest poprawnie zapisana. ;)

      Usuń

Pozostaw po sobie ślad :)

Obserwuj w Google+

Najchętniej zaglądacie :)