Najlepszy powód, by żyć

Najlepszy powód, by żyć
Premiera już 27 września 2017 roku

Szanuj prawa autorskie!!!

Nie kopiuj! Jeśli chcesz posłużyć się recenzją, zapytaj o zgodę! Informuję, że wszystkie recenzje opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa, a jeżeli cytuję czyjeś słowa, pojawia się o tym informacja. Nie wyrażam zgody na kopiowanie recenzji i umieszczenie ich na innych stronach, za wyjątkiem cytatów, czyli niewielkich fragmentów. Oczekuję też, że cytujący wskaże autora oraz link do całej wypowiedzi.

piątek, 7 marca 2014

Żyli długo i szczęśliwie w Weronie... "Miłosne kolizje" Michaliny Kłosińskiej-Moedy



Autor: Michalina Kłosińska-Moeda
Tytuł: Miłosne kolizje
Gatunek: Literatura współczesna polska
Forma: Powieść
Wydawnictwo Replika
Rok wydania 2013
Format książki: Papier
Ilość stron: 224
Moja ocena: 7/10


Miłosne kolizje to debiut literacki Michaliny Kłosińskiej-Moedy. Debiut udany, pomimo tendencyjnej, robiącej książce kuku okładki i tytułu, który zapewne wielu czytelników wręcz zniechęca. Wbrew pozorom nie jest to lukrowana historia rodem z harlequina, ale naprawdę warta uwagi, romantyczna opowieść o miłości.

Historia Miłosnych kolizji zaczyna się od bum, czyli niegroźnej stłuczki drogowej. Malwina wjeżdża w auto Roberta. A on, zamiast typowo po męsku zrobić konkretną awanturę, zaprasza ją na kawę. Naprawdę miło im się rozmawia i zdawać by się mogło, że coś zaiskrzyło, ale to przecież niemożliwe. Malwina jest zaręczona. Może nie kocha Szymona miłością szaloną, a ich związek w sferze cielesnej nie ma nic wspólnego z namiętnością, Bohaterka nie chce jednak nic zmieniać w swoim życiu. Jak sama twierdzi: Najważniejsze, że dałam mu słowo i zamierzam go dotrzymać*. Nie zostawia Robertowi numeru telefonu, nie chcąc robić złudzeń ani jemu, ani sobie. Nad Malwiną czuwa jednak ciocia Wiesia. Czy jej zmyślne intrygi połączą zakochanych? O tym przekonacie się podczas lektury Miłosnych kolizji.

Kłosińska-Moeda bardzo ciekawie skonstruowała bohaterów powieści. Są niejednoznaczni, wymykają się stereotypom. Każdy ma jakąś tajemnicę, która decyduje o jego poczynaniach. Przede wszystkim jednak mają w sobie dobro. W zdecydowanej większości. Na tle szlachetnych, budzących sympatię osobowości, postać Szymona Brudnego, narzeczonego Malwiny, budzi wręcz obrzydzenie. Może jego zachowanie samo w sobie nie jest odrażające w dzisiejszych czasach. Przecież niemal na każdym kroku spotykamy ludzi, którzy lubią żyć wygodnie. Rola pasożyta-egoisty z powodzeniem jest odgrywana w co trzecim związku. Przykro jednak czytać o krzywdzie, która jest wyrządzana osobie tak szczerze kochającej i oddanej jak Malwina.

Z przyjemnością poznałam również rodziny Malwiny i Roberta, nawet Szymona. Biło z nich ogromne ciepło, zrozumienie, przywiązanie. Wprost chciałoby się wtopić w tę atmosferę, stać się na chwilę kimś bliskim dla t fikcyjnych ludzi.

Miłosne kolizje to bardzo dobra komedia romantyczna. Napisana lekkim językiem. Czyta się szybko i płynnie. Nie brak tu momentu na uśmiech, zadumę, nawet strach i niepokój. Oczywiście, że fabuła przypomina niekiedy baśń, ale świat przedstawiony jest bliski realiom współczesnej rzeczywistości, a poczynania bohaterów zawsze były dla mnie w pełni zrozumiałe, zwyczajne, ludzkie.


Pozycja doskonała na chandrę. Zapewnia miłe spędzenie czasu, chociaż finał przychodzi zdecydowanie za szybko. Chciałabym jeszcze trochę cieszyć się szczęściem bohaterów.

*Cytat pochodzi z powieści Miłosne kolizje Michaliny Kłosińskiej-Moedy.

_______________________
Inne tego autora:
1. Kochaj i jedz, Brazyliszku

2 komentarze:

  1. Całkiem niezłe, może polecę mamie. Ona lubi podobne książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubi, na pewno się nie zawiedzie :)

      Usuń

Pozostaw po sobie ślad :)

Obserwuj w Google+

Najchętniej zaglądacie :)