Najlepszy powód, by żyć

Najlepszy powód, by żyć
Premiera już 27 września 2017 roku

Szanuj prawa autorskie!!!

Nie kopiuj! Jeśli chcesz posłużyć się recenzją, zapytaj o zgodę! Informuję, że wszystkie recenzje opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa, a jeżeli cytuję czyjeś słowa, pojawia się o tym informacja. Nie wyrażam zgody na kopiowanie recenzji i umieszczenie ich na innych stronach, za wyjątkiem cytatów, czyli niewielkich fragmentów. Oczekuję też, że cytujący wskaże autora oraz link do całej wypowiedzi.

piątek, 6 czerwca 2014

Lokalna Brazylia. "Kochaj i jedz, Brazyliszku" Michaliny Kłosińskiej-Moedy



Autor: Michalina Kłosińska-Moeda
Tytuł: Kochaj i jedz, Brazyliszku
Gatunek: Literatura współczesna polska
Forma: Powieść
Wydawnictwo Replika
Rok wydania 2014
Format książki: Papier
Ilość stron: 232
Moja ocena: 7/10

Recenzja przedpremierowa
Z czym Wam się kojarzy Brazylia? Zapewne w pierwszej kolejności myśli popłynęły w stronę zespołu piłkarskiego, dalsze skojarzenia to gorący klimat, latynoska uroda kobiet i mężczyzn, no i, oczywiście, karnawał w Rio. Michalina Kłosińska-Moeda w powieści Kochaj i jedz, Brazyliszku, przenosi cząstkę tego świata na grunt polski. Jednak to nie bohaterowie jadą do Brazylii na spotkanie przygody życia, ale niespodziewanie brazylijska kultura przybywa do Nocznika, niewielkiej miejscowości położonej w okolicach Świebodzina.

Zdawać by się mogło, że rewolucję w życiu wiejskiej społeczności wymarzyła sobie Edyta, dwudziestoletnia dziewczyna zakochana bez pamięci we wszystkim, co brazylijskie. Bohaterka pragnie podróżować, a głównym celem jej westchnień jest Rio. Namiętnie ćwiczy sambę, mając nadzieję, że kiedyś zatańczy ją z przystojnym, zakochanym w sobie Latynosem. Tak, ma ogromną ochotę na gorący romans z mężczyzną o egzotycznej urodzie. W Brazylii, oczywiście. Marzenia nierealne dla absolwentki techniku hotelarskiego pracującej w wiejskiej knajpie Copacabana? Ars poetika rządzi się swoimi prawami! Edyta nie może jechać do Rio, więc Rio przyjechało do niej. Pewnego dnia Nocznik obiegła informacja, że pracujący w Niemczech Rafał, syn właściciela Copacabany, ożenił się z Brazylijką z Rio. Młodzi wzięli jedynie ślub cywilny, kościelny zaś staje się jedną z atrakcji Nocznika. Żona Rafała, Edwiges, zwana w Polsce Jadwigą, nie ma w sobie nic z gorących tancerek latynoskich. Jest skromną, sympatyczną dziewczyną, która bardzo szybko zyskuje sympatię mieszkańców wioski i przyjaźń Edyty. Wkrótce też w życiu Edyty pojawia się dwóch mężczyzn o egzotycznej urodzie. Obaj są dziewczyną zainteresowani. Dochodzi nawet do bójki. Czy Edyta wybierze spokojnego, przedsiębiorczego biznesmana Marka, czy casanovę Cesara, barmana z burzliwą przeszłością? A może jednak kogoś trzeciego? No i czy w końcu zrealizuje się marzenie bohaterki o karnawale w Rio? Tego, oczywiście nie zdradzę.

Michalina Kłosińska-Moeda w, Kochaj i jedz, Brazyliszku podjęła walkę ze stereotypami mówiącymi o głupocie i niezaradności wiejskich dziewczyn. Owszem, Edyta używa zwrotu „jaa…cie”, bywa pusta, nie zawsze właściwie interpretuje rzeczywistość. Nie znaczy to jednak, że jest głupia i jedyne, do czego się nadaje, to roznoszenie piwa w knajpie. Czytelnik obserwuje przemianę bujającej w obłokach Edyty-kelnerki w odpowiedzialną kierowniczkę pensjonatu, a później we właścicielkę gospodarstwa agroturystycznego. I muszę przyznać, że bohaterka poradziła sobie całkiem nieźle. Bo pomimo pozornej głupoty, próżności, czy też naiwnego podejścia do życia, okazała się osobą inteligentną, zaradną i bardzo pracowitą. Czasem wystarczy dać komuś szansę, a nie pakować w ramki stereotypów, na co Edyta jest doskonałym przykładem.

W powieści polska, smutna rzeczywistość miesza się z klimatem gorącej Brazylii, pachnącej egzotycznymi potrawami i uderzającej do głowy wymyślnymi drinkami. Nieśmiało pojawiają się też elementy namiętności. Jest ona nieco stonowana, przystosowana do polskiej codzienności, ale Nocznik to przecież bogobojna wioska, a nie nawykłe do erotyki Rio. A w Noczniku należy się prowadzić jak należy, bo tu wszyscy wiedzą wszystko o wszystkich. I za nadmierną rozwiązłość mogą wywieźć na wozie z gnojówką albo, w ostateczności, wylać na głowę wiadro pomyj.

 Na koniec autorka zaserwowała czytelnikowi garść przepisów na typowo brazylijskie potrawy i napitki. Jest też test wiedzy o Brazylii. I bardzo dobrze. Literatura ma nie tylko bawić, ale też uczyć.

Kochaj i jedz, Brazyliszku jest powieścią lekką, łatwą i przyjemną. Zapewnia miłą rozrywkę, ale ma też w sobie dużo mądrości. Historia, chociaż prosta, wciągnęła mnie bez reszty. Akcja toczy się wartko, nie nudzi. Żywe, naturalne dialogi sprawiają, że bohaterowie nie są sztuczni. Opisywane uczucia są bardzo prawdziwe. Najprawdziwsze jednak jest miłość. Bo to przecież komedia romantyczna. Wątki romansowe zostały jednak wplecione w fabułę jakby przypadkiem, nie są nachalne. Nie ma więc wielkich zrywów namiętności, dramatycznych wydarzeń i trudnych wyborów. Jest prosta codzienność, która zachwyca naturalnością.


Kochaj i jedz, Brazyliszku polecam miłośnikom romansów i literatury obyczajowej. Miłe chwile z książką w ręku gwarantowane. A w pakiecie masa pozytywnej energii oraz odpowiedź na pytanie: czym jest miłość?

______________________
Inna tego autora:

6 komentarzy:

  1. Jestem w trakcie czytania trzeciego rozdziału ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Okładka jakoś mnie odpycha.Jest zbyt przesłodzona. Raczej odpuszczam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To akurat rzecz gustu. Czytałam wiele dobrych książek z kiczowatymi okładkami. Nie szata zdobi człowieka, nie okładka książkę.

      Usuń
  3. W sumie, czemu nie, może mi się spodobać. Tak, często szufladkujemy ludzi, a potem oni nas zaskakują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby to zawsze było pozytywne zaskoczenie :)

      Usuń

Pozostaw po sobie ślad :)

Obserwuj w Google+

Najchętniej zaglądacie :)