Najlepszy powód, by żyć

Najlepszy powód, by żyć
Premiera już 27 września 2017 roku

Szanuj prawa autorskie!!!

Nie kopiuj! Jeśli chcesz posłużyć się recenzją, zapytaj o zgodę! Informuję, że wszystkie recenzje opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa, a jeżeli cytuję czyjeś słowa, pojawia się o tym informacja. Nie wyrażam zgody na kopiowanie recenzji i umieszczenie ich na innych stronach, za wyjątkiem cytatów, czyli niewielkich fragmentów. Oczekuję też, że cytujący wskaże autora oraz link do całej wypowiedzi.

poniedziałek, 28 lipca 2014

"Zooalfabet" Izy Skabek

Autor: Iza Skabek
Tytuł: Zooalfabet
Gatunek: Literatura współczesna polska; literatura dziecięca
Forma: Zbiór rymowanek
Wydawnictwo: Spotart
Forma: Zbiór rymowanek
Rok wydania: 2013
Format książki: Papier
Ilość stron: 32
Moja ocena: 4/10


Zooalfabet Izy Skabek jest zbiorem dwudziestu dziewięciu czterowersowych rymowanek o zwierzętach. Każdemu wierszykowi została przypisana litera alfabetu. Przeważnie na tę literę zaczyna się nazwa zwierzęcia, o którym jest mowa w tekście.

Szukałam w Zooalfabecie jakiegoś nurtu przewodniego, celu, który przyświecał autorce, żeby opowiedzieć o nim jako o całości strukturalnej. Zbiorek jest o zwierzętach, a wierszyki ułożono w cykl przy pomocy alfabetycznego klucza. I już. Kolejność przy czytaniu właściwie nie jest obowiązkowa. Sama nazwa zwierzęcia oraz przypisanie jej literze też nie zawsze jest oczywiste. Jedyne, czemu służy takie uporządkowanie tekstów, to właśnie nauka alfabetu.

Tu jednak pojawia się jedno wielkie ale. Rymowanki są przeznaczone raczej dla najmłodszych czytelników. Nasączone wyrazami dźwiękonaśladowczymi, co maluchy uwielbiają i dzięki czemu uczą się, jakie odgłosy wydają zwierzęta. Aspekt dydaktyczny dostrzegam również w doborze słownictwa. Niektóre rymowanki są wręcz idealne do nauki prawidłowego wymawiania słów. Takie wierszyki łamiące języki i kształtujące dykcję. Bardzo sympatyczne, ale też raczej dla maluchów, a nie dla dzieci, które już się uczą kolejności liter w alfabecie, czyli dziewięcio albo dziesięciolatków.

Wierszyki są mało atrakcyjne dla starszych dzieci, co moja córka zademonstrowała aż nazbyt wyraźnie. Kręciła się, oglądała swoje paznokcie, interesowała się wszystkim dookoła, poza tym, co czytam. Samo ułożenie wierszyków w cykl alfabetyczny niby fajny, ale tak naprawdę nic nie wnosi, ma funkcję raczej tylko porządkową. Odniosłam też wrażenie, że takie sztywne trzymanie się kolejności nieco ogranicza autorkę i nie pozwala jej na zaprezentowanie tego, co dyktuje wena.

I jeszcze troszkę o rytmie, czyli o tym, jak mi się czytało. Wersy zgłoskowo są wręcz idealne, więc w kwestii technicznej nie można się przyczepić. Dobór zestrojów akcentowych czasami jednak sprawiał, że się potykałam i czułam tak, jakbym jeździła po wyboistej drodze. Traciłam płynność. Jednym słowem nie zawsze rytm wiersza szedł idealnie z rytmem sensu słownego. Oczywiście  zarzut nie dotyczy wszystkich wierszyków, a jedynie kilku niedopracowanych przypadków. Myślę jednak, że problemem jest właśnie narzucona sobie przez autorkę alfabetyczna dyscyplina.

Zooalfabet to pozycja idealna dla najmłodszych czytelników. Atrakcyjności książeczce dodaje próba nawiązania dialogu z dzieckiem, zachęcenie do rysowania. Zdecydowanie jednak wolę Izę Skabek w utworach prozatorskich.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pozostaw po sobie ślad :)

Obserwuj w Google+

Najchętniej zaglądacie :)