Najlepszy powód, by żyć

Najlepszy powód, by żyć
Premiera już 27 września 2017 roku

Szanuj prawa autorskie!!!

Nie kopiuj! Jeśli chcesz posłużyć się recenzją, zapytaj o zgodę! Informuję, że wszystkie recenzje opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa, a jeżeli cytuję czyjeś słowa, pojawia się o tym informacja. Nie wyrażam zgody na kopiowanie recenzji i umieszczenie ich na innych stronach, za wyjątkiem cytatów, czyli niewielkich fragmentów. Oczekuję też, że cytujący wskaże autora oraz link do całej wypowiedzi.

czwartek, 4 września 2014

Po pierwsze przyjaźń... "Prawie siostry" Marii Ulatowskiej


Autor: Maria Ulatowska
Tytuł: Prawie siostry
Gatunek: Literatura współczesna polska
Forma: Powieść
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2014
Ilość stron 360
Format książki: Papier, e-book
Moja ocena: 6/10


Bardzo lubię styl pisania Marii Ulatowskiej, sposób prowadzenia narracji, lekkość pióra. Może opowiadane przez autorkę historie nie są bardzo oryginalne (przynajmniej te, które poznałam do tej pory), ale na pewno ciekawe, ludzkie, w jakiś sposób zatrzymują uwagę. Dlatego z przyjemnością sięgam po jej kolejne książki. Niedawno w moje ręce trafiła więc powieść Prawie siostry.

Głównymi bohaterkami są trzy przyjaciółki: Teodora, Jolanta i Aleksandra. Poznajemy je w chwili przełomowej, czyli kiedy ze świadectwami maturalnymi w dłoniach snują plany na przyszłość, a ich życie jest jeszcze białą, niezapisaną kartką. Oczywiście niebawem się to zmienia. Teodora, zwana Teo, po małych perturbacjach miłosnych wychodzi za mąż. Niestety, jej szczęście nie trwa długo. Jola, czyli Lusia oraz Aleksandra, zwana Leksi również są doświadczane przez los. Bo w życiu nic nie ma od razu. Na ciężką próbę zostaje też wystawiona przyjaźń bohaterek, ponieważ w ich życiu pojawia się Karol, mężczyzna, na punkcie którego Lusia i Leksi tracą głowę, a on… On traci głowę na punkcie Teo, ale nie odmawia sobie przyjemności uwodzenia jej przyjaciółek. W jego głowie powstaje zmyślny plan, który przynosi więcej łez niż pożytku. Jak potoczą się losy tego czworokąta? Oczywiście, że tego nie zdradzę.

Tak wygląda fabuła Prawie sióstr w wielkim skrócie. To jednak tylko namiastka tego, co znajdziecie w powieści. Pojawia się tam bowiem również wątek biednych zwierząt ze schroniska, postać małej wolontariuszki, tajemnice przeszłości oraz motyw miłości, która ożywa po latach rozłąki. A wszystko opowiedziane lekkim, niewymuszonym językiem, który wręcz zaprasza do czytania dalej i dalej… To zabieg charakterystyczny dla pisania Ulatowskiej. Styl opowiadacza, włączający czytelnika w historię. Niemal przez cały czas czułam się tak, jakby autorka siedziała obok i relacjonowała mi losy naszych wspólnych przyjaciół. Bo jak ja mogłabym nie znać Teo, Lusi i Leksi?

Prawie siostry to również powieść uwrażliwiająca na los bezdomnych zwierząt. Przedstawia ludzi, którzy poświęcili im całe życie, traktują je jak członków rodziny. Cierpieć po śmierci psa? A dlaczego nie? Przecież był kimś bliskim. Ulatowska odwołuje się do wrażliwości czytelnika, wzrusza go losem samotnych, spragnionych miłości psów czy kotów, pokazuje, że nawet jeśli zwierzę nie jest śliczną kuleczką i nie ma rodowodu, to można je pokochać nie za to, jak wygląda, ale za to, jakie jest. W powieści pojawia się galeria zwierząt pięknych wewnętrznie, czujący, myślących, walczących o uczucia, ale też dających swoim opiekunom dużo miłości.

Jeśli miałabym coś zarzucić książce, byłoby to przede wszystkim zbyt pobieżne, przekrojowe opowiedzenie historii, skupienie się na wydarzeniach z życia bohaterów, a pominięcie ich refleksji. Mam wrażenie, że postaci za szybko wybaczają, zbyt łatwo wychodzą z nałogów, rozwiązują problemy troszkę na pstryknięcie palcami. A w życiu tak nie jest. 

Drugi zarzut jest natury technicznej. Zdrobnienia imion bohaterek Lusie i Leksi zlewają się w jedno. Do tego charaktery tych postaci są do siebie podobne. Trzeba być skupionym podczas czytania. Sama czasami łapałam się na tym, że nie wiem, o losach której bohaterki akurat czytam. A przecież Imię Aleksandra ma wiele naprawdę ciekawych zdrobnień. 

Nie bardzo przypadł mi też do gustu przedstawiony przez Ulatowską obraz mężczyzny. Męskie postaci są tu potraktowane trochę po macoszemu, charakterologicznie nijakie, trochę jak marionetki w rękach silnych, przedsiębiorczych, wiedzący, czego chcą kobiet. Może to jednak tylko moje odczucia.


Prawie siostry to powieść lekka, łatwa i przyjemna. O kobietach i dla kobiet. Idealna na miłe spędzenie czasu. Akcja może nie mrozi krwi w żyłach, ale jest ciekawa, wciągająca, niebanalnie opowiedziana. Polecam miłośnikom literatury obyczajowej.

_______________
Inne tego autora:
1. Sosnowe dziedzictwo
2. Pensjonat Sosnówka
3. Domek nad morzem
4. Przypadki Pani Eustaszyny
5. Kamienica przy Kruczej
6. Całkiem nowe 

2 komentarze:

  1. Jak to się stało, że nie czytałam jeszcze żadnej powieści Pani Ulatowskiej? Najwyższa pora to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo zaciekawiła mnie ta recenzja. Właśnie dopisałam ,,Prawie siostry" do listy książek, które koniecznie muszę przeczytać :-)

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw po sobie ślad :)

Obserwuj w Google+

Najchętniej zaglądacie :)