Zostań ze mną, Karolino

Zostań ze mną, Karolino
Premiera już 8 sierpnia 2017 roku

Szanuj prawa autorskie!!!

Nie kopiuj! Jeśli chcesz posłużyć się recenzją, zapytaj o zgodę! Informuję, że wszystkie recenzje opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa, a jeżeli cytuję czyjeś słowa, pojawia się o tym informacja. Nie wyrażam zgody na kopiowanie recenzji i umieszczenie ich na innych stronach, za wyjątkiem cytatów, czyli niewielkich fragmentów. Oczekuję też, że cytujący wskaże autora oraz link do całej wypowiedzi.

poniedziałek, 17 listopada 2014

Romans z nieznajomym. Relacja na żywo. "Tydzień z życia księgowych" Doroty Gąsiorek Drzymały



Autor: Dorota Gąsiorek Drzymała
Tytuł: Tydzień z życia księgowych
Gatunek: Literatura współczesna polska
Forma: Powieść
Wydawnictwo Witanet
Rok wydania 2014
Ilość stron: 72
Format książki: Papier, e-book
Moja ocena: 1/10


Bardzo lubię czytać książki nieznanych mi autorów. Daje to możliwość poznania zupełnie nowych stylów opowiadania fabuły oraz obcowania ze sztuką, której jeszcze nie doświadczyłam. Bo że literatura jest sztuką, to na pewno każdy się ze mną zgodzi. Dlatego z przyjemnością i wielkimi nadziejami na pewne „novum” sięgnęłam po powieść Tydzień z życia księgowych Doroty Gąsiorek Drzymały. I zaniemówiłam z wrażenia. Ale o tym za chwilę. Najpierw kilka słów o fabule.

Iwona, główna bohaterka i narratorka, powieści wraz z Agatą, swoją odwieczną przyjaciółką, pracują w firmie jako księgowe. Bohaterka z jakiegoś powodu uznała ten zawód za typowo męski. Może jednak to kwestia insynuacji szefa, wyznającego nieco szowinistyczne poglądy i nakładającego nietypowe kary za spóźnienia. Czy alternatywa: albo zawożę i odwożę panie do pracy, żeby uniknąć spóźnień, albo dostają panie wypowiedzenie za spóźnienia, to już mobbing? Na pewno ma jego znamiona. Zafascynowana szefem Agata tego nie dostrzega. Iwona zaś nie wierzy w miłość i odrzuca wszystko, co ma z nią związek. Przyjaciółka chce przekonać ją, że to ponadczasowe uczucie istnieje. Bohaterki szukają odpowiedniego mężczyzny na portalach randkowych. Co z tego wyniknie? Czy obie znajdą dla siebie partnerów życiowych. Tego, oczywiście, nie mogę zdradzić.

Jak zapewne widać, fabuła Tygodnia z życia księgowych nie grzeszy oryginalnością. Romans w pracy, zauroczenie pracownicy szefem… To już było!!! Wielokrotnie i nie tylko na kartach książek, ale też na kinowym i szklanym ekranie. Gąsiorek Drzymała nie wyciągnęła z tego motywu nic nowego, nic, co mogłoby zaciekawić, zachwycić czytelnika. Nawet nic, co wywołałoby uśmiech czy w jakiś sposób rozbawiło. Po prostu historia stara jak świat, boleśnie przewidywalna, opowiedziana kiepskiej jakości polszczyzną.

A skoro już o polszczyźnie zaczęłam, skupię się na warstwie słownej i samej konstrukcji powieści. Dialogi są bardzo sztuczne. Bohaterowie co chwila zwracają się do siebie po imieniu, dając wrażenie nienaturalności. Do tego wypowiedzi nie są w żaden sposób opisane, nie wpleciono ich w codzienne czynności. Bohaterowie mówią jakby nic nie robiąc, a przecież słowom zawsze przypisana jest mimika, gest, nawet czynność. Rozmawiając, można parzyć herbatę, upinać włosy, drapać się po głowie. Na bezruch nie ma miejsca w realnym świecie. Brak wtrąceń narratora w kwestiach dialogowych powoduje też, że czytelnik nie zawsze wie, co kto mówi i kiedy kończy się wypowiedź. Tu wchodzi też kwestia zapisu mowy zależnej i niezależnej.

Fabuła powieści nie tylko jest bardzo skromna, ale też niezwykle skromnie odziana w słowa. Czytając, miałam wrażenie, że autorka nie opowiada mi historii Iwony, a streszcza ją, pomijając opisy, przeżycia wewnętrzne, budowanie klimatu i napięcia fabularnego. Kilka zdań, mających nakreślić, co się wydarzyło, ale na pewno nie zaciekawić. Irytowało mnie również to, że najpierw byłam świadkiem pewnych wydarzeń, a później musiałam jeszcze przeczytać relację z nich, bo Iwona opowiadała przyjaciółce o przebiegu spotkań z mężczyznami.

Myślicie pewnie, że skoro powieść nie zachwyca fabułą, to przyciąga uwagę pięknym językiem i wyszukaną stylistyką? Niestety. Jeszcze nigdy nie czytałam książki napisanej tak fatalnym językiem. Autorka nadużywa imiesłowów, do tego stosuje je niepoprawnie. Niektóre zdania można spokojnie zaliczyć do grupy „humor z zeszytów szkolnych”. Bo też i błędy są typowo szkolne. Zastanawiam się, czy powieść czytał jakikolwiek redaktor. Pewnie nie. Korekta również nie została zrobiona należycie. Na siedemdziesięciu dwóch stronach jest około dziesięciu błędów ortograficznych.

 Podczas lektury Tygodnia z życia księgowych wielokrotnie zaniemówiłam z wrażenia. Bo nie wiem, czy jest to powieść autorki, mającej na koncie już kilka wydanych pozycji, czy praca nastolatka, stawiającego pierwsze kroki w pisaniu i proszącego o radę, co zmienić, co poprawić, nad czym pracować.

Żeby zilustrować i uwiarygodnić moje słowa, kilka zdań z powieści. Interpunkcja i ortografia zgodna z oryginałem.
1.      Wychodząc z pracy jakoś lżej zrobiło mi się na sercu. s. 9
2.      Spotykając cię w restauracji nie zmieniłeś się w kogoś innego. s 22
3.      Wychodząc z domu na mojej twarzy wszystko wyglądało idealnie. s 26
4.      (…) co ją czeka poznawszy Piotra. s 55
5.      Wsiadając rano do samochodu przyjaciółki, Agata od razu zauważyła moje podekscytowanie. s 63
6.      Otwierając, serce mi biło szybko. s 68


3 komentarze:

  1. Książka- masakra z tego co widzę. Dzięki za ostrzeżenie, by omijać z daleka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dobrze, że ostrzegłaś, bo widzę, że złamanego grosza niewarte...

    http://kulturka-maialis.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałam tylko zaznaczyć, że to jest moje zdanie o książce. Każdy ma prawo do własnego. I bardzo chętnie poznam inne opinie, może nawet podyskutuję. A co? Byle kulturalnie i bez obrażania kogokolwiek.
    Dodam jeszcze, że recenzją nie chciałam obrazić autorki. To przecież nie jej wina, że redaktor nie zdobył się na poinformowanie, że książka jest źle napisana i zwyczajnie kiepska literacko.

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw po sobie ślad :)

Obserwuj w Google+

Najchętniej zaglądacie :)