Zostań ze mną, Karolino

Zostań ze mną, Karolino
Premiera już 8 sierpnia 2017 roku

Szanuj prawa autorskie!!!

Nie kopiuj! Jeśli chcesz posłużyć się recenzją, zapytaj o zgodę! Informuję, że wszystkie recenzje opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa, a jeżeli cytuję czyjeś słowa, pojawia się o tym informacja. Nie wyrażam zgody na kopiowanie recenzji i umieszczenie ich na innych stronach, za wyjątkiem cytatów, czyli niewielkich fragmentów. Oczekuję też, że cytujący wskaże autora oraz link do całej wypowiedzi.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Egzystencja typowej czterdziestolatki, czyli "Szczęście w kolorze burgunda" Karoliny Kubilus



Autor: Karolina Kubilus
Tytuł: Szczęście w kolorze burgunda
Gatunek: Literatura współczesna polska
Forma: Powieść
Wydawnictwo Replika
Rok wydania 2014
Ilość stron: 388
Format książki: Papier, e-book
Moja ocena: 5/10


Ostatnimi czasy księgarnie pękają w szwach od nadmiaru szczęścia. Ono pachnie; smakuje; jest niedaleko; wymaga, żeby się na nie zgodzić; istnieje na nie nawet przepis. A jakże uwarzyć szczęście w domu i mieć je na wyłączność! Tylko jak ono wygląda? Co się stanie, jeśli ktoś go nie zauważy? Spokojnie, wszystko pod kontrolą! Czytelnikom polskiej literatury współczesnej raczej nie grozi możliwość niezauważenia szczęścia. Gości na księgarnianych półkach w różnych konstelacjach. Karolina Kubilus w swojej powieści postanowiła nawet dać mu kolor, kolor burgunda.  

Do rzeczy jednak. Bohaterka Szczęścia w kolorze burgunda jest prawie czterdziestoletnią żoną i matką. Powinna być szczęśliwa. Ma całkiem udane dzieci, pracę, stać ją na wyjazd z rodziną na ferie do zakopanego. Jedynie mąż przysparza problemów. Ciągle pracuje, a jak już pojawia się w domu, to leży przed telewizorem albo śpi. Zaniedbuje nie tylko życie rodzinne, ale też żonę. Seks? A co to takiego? Mogłaby zapytać Magda. Pozbawiona męskiego zainteresowania bardzo szybko daje się wciągnąć w coś na kształt esemesowego flirtu. Nie ma jednak pojęcia, kim jest tajemniczy adorator. Na szczęście bohaterka ma przyjaciółki, które wypełniają pustkę w jej życiu. Zajęta ich problemami nie ma czasu rozdrapywać własnych.

Szczęście w kolorze burgunda pretenduje do miana powieści komediowej, ale tylko pretenduje. Zabawne sytuacje giną pod kopułą braku pomysłu na fabułę i pustosłowia, które nic ciekawego nie wnosi do akcji. Opowiadana historia jest nijaka, przegadana. W żaden sposób nie wciąga. Właściwie mogłabym ją streścić w kilku zdaniach. Życie Magdy jest typowe, szare, ponure, nie ma w nim zaskoczeń. Nie można liczyć na romans bohaterki, nagłą rewolucję w jej życiu ani nawet na porządną scenę zazdrości. Emocje są wyważone, mam wrażenie, że mocno stłumione przez lęk, co mogłoby się wydarzyć, gdyby wybuchły.

Styl powieści jest lekki, zabawny, pozbawiony patosu oraz sztuczności, prosty, ale nie prostacki. Przyznam, że można się nim zachwycić. To największy atut powieści. Warto też dać Karolinie Kubilus plusa za kreację bohaterów. Wręcz cudownie udało jej się stworzyć postać teściowej Magdy. Poza tym, że jest kobietą uroczą, to posiada jeszcze typową dla teściowych umiejętność subtelnego, ale skutecznego wbijania szpileczek. Bezsprzecznie komediowa postać. Tyle tylko, że tak naprawdę poza swoim charakterem nic do książki nie wnosi.

Sama główna bohaterka jest osobą niezwykle irytującą, mam wrażenie, że zbyt naiwną, jak na swoje lata oraz status społeczny. Czasami miałam wrażenie, że zbędne kilogramy oraz wystający podbródek są jej największymi problemami. Ojej, chyba nie miałabym o czym rozmawiać z kimś takim. Może Magda miała być zabawna, ale wyszła żenująca i śmieszna. Nie zyskała mojej sympatii. Szkoda.

 Zabrakło mi w tej powieści emocji, ciekawej fabuły, budulca literatury oraz bohaterów, z którymi chciałabym spędzić czas . Fikcja, niestety, opisuje jedynie szarą codzienność, przedstawia historię jakich wiele. Zupełnie jakbym czytała pamiętnik sąsiadki mieszkającej naprzeciwko. Już chyba bardziej zaciekawiła mnie historia Mai, przyjaciółki Magdy. Może dlatego, że ona nie koncentrowała się na wiecznym narzekaniu na swój wygląd i ciężki los. Brała życie za bary, była kobietą dumną, silną, znającą swoją wartość.


Szczęście w kolorze burgunda jest takim typowo kobiecym czytedłem, zabijaczem czasu. Po lekturze nie zostaje jednak nawet świadomość miło spędzonego czasu. Poczucie humoru zupełnie nie trafiło w mój gust. Piękna, nastrojowa okładka w żaden sposób nie odzwierciedla nijakiej treści. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pozostaw po sobie ślad :)

Obserwuj w Google+

Najchętniej zaglądacie :)