Zostań ze mną, Karolino

Zostań ze mną, Karolino
Premiera już 8 sierpnia 2017 roku

Szanuj prawa autorskie!!!

Nie kopiuj! Jeśli chcesz posłużyć się recenzją, zapytaj o zgodę! Informuję, że wszystkie recenzje opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa, a jeżeli cytuję czyjeś słowa, pojawia się o tym informacja. Nie wyrażam zgody na kopiowanie recenzji i umieszczenie ich na innych stronach, za wyjątkiem cytatów, czyli niewielkich fragmentów. Oczekuję też, że cytujący wskaże autora oraz link do całej wypowiedzi.

wtorek, 10 lutego 2015

Chichot losu. O "Miłości na szkle" Barbary Sęk



Autor: Barbara Sęk
Tytuł: Miłość na szkle
Gatunek: Literatura współczesna polska
Forma: Powieść
Wydawnictwo Świat książki
Rok wydania: 2015
Ilość stron: 328
Format książki: Papier
Moja ocena: 8/10


Recenzja przedpremierowa

Kiedy nadchodzi właściwy moment na powiększenie rodziny? Słysząc to pytanie, zapewne wiele osób uśmiecha się ironicznie. Bo ciążę niby można zaplanować, ale natura zwykle lubi mieć w tym temacie decydujące zdanie. Aneta i Wojtek, bohaterowie powieści Miłość na szkle Barbary Sęk doświadczyli tego na własnej skórze.

Osiągnęli w życiu pewne constans emocjonalne, materialne i zawodowe. Mają dobrze płatną pracę, mieszkanie, a przede wszystkim siebie i swoją miłość. Nie jest to uczucie szczeniackie, trwa już kilka ładnych lat, ale nie brakuje w nim fascynacji partnerem, radości z bycia we dwoje oraz młodzieńczego zachłyśnięcia się drugą osobą. Oczywiście związek został przefiltrowany przez czas, więc ubogacono go o codzienne rytuały, wzajemną bliskość, zrozumienie. Do pełni szczęścia w tym małżeństwie nagle zaczyna brakować dziecka. A ponieważ starania są bardzo przyjemne, bohaterowie poddają się im z radosną spontanicznością. Ale…

No właśnie, musi być jakieś ale. Zegar biologiczny tyka, a upragnionych dwóch kresek na teście wciąż nie ma. Aneta i Wojtek postanawiają zatem szukać pomocy u specjalistów. Nagle ich spokojne, poukładane życie zaczyna toczyć się rytmem wybijanym przez miesięczny cykl. Od miesiączki do owulacji, od owulacji do miesiączki… Każdy kolejny negatywny test wiąże się z rozczarowaniem sobą, partnerem, związkiem, z którego nie może być potomstwa. Na to nakładają się: presja ze strony rodziny i przyjaciół; zazdrość, że innym się udało oraz bezsilność. Walka z niepłodnością wystawia związek na poważną próbę. Czy małżeństwo ją przetrwa? Czy na teście pojawią się w końcu upragnione dwie kreski? Tego nie mogę zdradzić. Musicie sprawdzić sami, bo warto.

Narratorem Miłości na szkle jest Wojtek. Zabieg ten pozwala czytelnikowi spojrzeć na problem oczami mężczyzny, zrozumieć jego punkt widzenia, ale też dostrzec, jak wiele jest on w stanie poświęcić dla… no właśnie nie dla dziecka, ale dla ukochanej kobiety. Barbara Sęk zaprezentowała czytelnikowi proces przemiany chłopca (Piotrusia Pana, jak określiła Wojtka Aneta) w mężczyznę podejmującego trudne decyzje, rezygnującego z tego, co ważne dla celów wyższych. Dowcipny, nieco cyniczny, ale potrafiący czerpać radość z życia Wojtek z pierwszych stron powieści zmienia się w poważnego człowieka gotowego poświęcić marzenia młodości, żeby spełnić marzenie żony. Nie wszystko jednak można kupić. 

Procesowi przemiany zostaje też poddana Aneta. Tyle tylko, że o ile Wojtek, chociaż popełnia błędy, jest facetem godnym uznania, odpowiedzialnym i myślącym logicznie, o tyle jego żona z inteligentnej kobiety zmienia się w egoistkę wyniszczającą nie tylko siebie, ale też męża. Podczas lektury wielokrotnie krzyczałam w duchu: Weź ty się, babo, ogarnij! Naprawdę rozumiem dramat, który przeżywała bohaterka, współczułam jej i kibicowałam, ale okropnie irytował mnie brak empatii, taktu, jakiegokolwiek wyczucia w rozmowach z mężem i działaniach. Droga po trupach do celu nie zawsze jest najwłaściwsza. Warto to sobie uświadomić.

Należy wspomnieć o jeszcze jednym bohaterze Miłości na szkle. Od pierwszych zdań wyczuwałam jego obecność. Myślę tu o ślepym losie, przeznaczeniu, naturze, czy też Bogu (każdy może sobie podstawić odpowiadające mu określenie). Nie wiem, czy był to zabieg zamierzony, ale ja podczas lektury niemal słyszałam jego tryumfalny chichot. Ludziom wydaje się, że jeśli mają pieniądze, mogą wszystko, stawiają siebie na równi z naturą, Bogiem (niewłaściwe skreślić). Rozwój medycyny pozwala na ingerencję w proces zapłodnienia. Jeśli nie dochodzi do niego w sposób tradycyjny, są inne metody. W Miłości na szkle los jednak konsekwentnie pokazuje, że to jego decyzja jest najważniejsza i należy przyjąć ją z pokorą.

Powieść została mocno osadzona w realiach XXI wieku. Tu wiedzę można zaczerpnąć z Wikipedii, grupę wsparcia stanowią członkowie forum internetowego, realne znajomości schodzą na boczny tor, a podwójny tytuł magistra oraz biegła znajomość kilku języków obcych nie gwarantują stałego zatrudnienia. Medycyna zna odpowiedzi na wiele pytań, potrafi dużo zdziałać. Wobec decydującego zdania natury pozostaje jednak maleńka, niepozorna, musi rozłożyć bezradnie ręce i powiedzieć: nie wiem.


Nie mam pojęcia, czy mężczyzna przedstawiłby problem niepłodności w taki sposób, jak narrator Miłości na szkle i, szczerze, niewiele mnie to obchodzi. Dla mnie powieść jest wiarygodna, zawarte w niej emocje prawdziwe, a fabuła wciągająca. Nie spodziewajcie się historii lekkiej, łatwej i przyjemnej ani poradnika „jak postępować w przypadku niepłodności”. Książka jest głębokim studium psychologicznym człowieka, który zagubił się pomiędzy własnymi uczuciami, pragnieniami i celami. Tu nie ma konkretnych wskazówek, są tylko lepsze i gorsze decyzje, a ich ocena zależy od czytelnika.

3 komentarze:

  1. Ciekawi mnie to spojrzenie mężczyzny- bohatera i jego przemiana w wyniku tej sytuacji, czytałam kiedyś inną książkę o parze, która starała się o dziecko (J. Picoult), jak będę miała okazję to z pewnością przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. I mnie ciekawi spojrzenie mężczyzny na proces leczenia niepłodności i poczęcia in vitro.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesteśmy przyzwyczajeni, że to kobiety bardziej przeżywają problemy z wydaniem na świat potomstwa, a mężczyźni podchodzą do tego na chłodno. Książka warta uwagi także przez to, że napisana przez polską autorkę.

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw po sobie ślad :)

Obserwuj w Google+

Najchętniej zaglądacie :)