Zostań ze mną, Karolino

Zostań ze mną, Karolino
Premiera już 8 sierpnia 2017 roku

Szanuj prawa autorskie!!!

Nie kopiuj! Jeśli chcesz posłużyć się recenzją, zapytaj o zgodę! Informuję, że wszystkie recenzje opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa, a jeżeli cytuję czyjeś słowa, pojawia się o tym informacja. Nie wyrażam zgody na kopiowanie recenzji i umieszczenie ich na innych stronach, za wyjątkiem cytatów, czyli niewielkich fragmentów. Oczekuję też, że cytujący wskaże autora oraz link do całej wypowiedzi.

środa, 18 lutego 2015

Czy w tym szaleństwie jest metoda? "Lokator do wynajęcia" Iwony Banach



Autor: Iwona Banach
Tytuł: Lokator do wynajęcia
Gatunek: Literatura współczesna polska
Forma: Powieść
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Rok wydania 2014
Ilość stron: 400
Format książki: Papier, e-book
Moja ocena: 8/10


Kiedy za oknem zimno, szaro i ponuro, a poziom endorfin gwałtownie spada z powodu ograniczonej ilości światła słonecznego, należy sobie poprawić humor książką. Lokator do wynajęcia jest na tę okazję pozycją wręcz idealną. O ile, oczywiście, lubicie komedie z wątkiem kryminalnym i nutką romantyzmu.

Kim jest tytułowy bohater? To osoba, która pod nieobecność właścicieli na zlecenie opiekuje się mieszkaniami. Do jej zadań należy dbanie o lokal, używanie sprzętu domowego oraz regularne dokonywanie wszelkich niezbędnych napraw. Takim wynajętym gospodarzem jest Miśka. Pewnego dnia dziewczyna dostaje zlecenie na opiekę nad domem w Zawilcu, miejscowości położonej niedaleko Zakopanego. Podpisuje również umowę, w której zobowiązuje się do dyskretnej obserwacji mieszkających po sąsiedzku ciotek pracodawcy. Sprawa wydaje się prosta. Cóż to za problem złożyć raz na jakiś czas grzeczną wizytę dwóm starszym paniom i sprawdzić, jak się mają? Pewnie żaden. O ile rozmawiamy o typowych starszych paniach, a nie o kobietach rozrywkowych, pełnych temperamentu, mających szalone pomysły i zachowujących się trochę jak nastolatki.

Miśka, w asyście swojego współpracownika Noldiego, przybywa do Zawilca. Już na wstępie dowiaduje się, że dom jest nawiedzony i rzuca nożami. Uznaje to jednak za miejscową legendę. W jak wielkim jest błędzie doświadcza już pierwszej nocy. Jako zagorzała racjonalistka nie wierzy, oczywiście, w zjawiska nadprzyrodzone. Bałagan w kuchni, dzika lokatorka, i trup na posesji nakazują jej jednak weryfikację poglądów. Ani mieszkanie, ani okolica, ani nawet sąsiedzi nie są normalni. I o ile nieco odbiegające od normy zachowanie ludzi jest gotowa nazwać chorobą” górali, o tyle dziennych wydarzeń, rozgrywających się w domu nie potrafi racjonalnie wytłumaczyć. Bo w Lokatorze do wynajęcia świat zostaje wywrócony do góry nogami, ale tylko pozornie. W tym szaleństwie jest metoda, jednak żeby ją pojąć, należy przeczytać powieść.

Iwona Banach wykreowała barwne, niezwykle ciekawe i oryginalne postaci. Każda jest inna, niebanalna, w jakiś sposób odbiegająca od stereotypów. Umięśniony Noldi, wyglądający jak osiłek regularnie odwiedzający siłownię jest chłopakiem romantycznym, wrażliwym, nigdy w życiu nikogo by nie skrzywdził i boi się pająków. Nina i Bella, czyli mieszkające po sąsiedzku ciotki, pomimo swoich lat są energicznymi paniami, które mają ochotę bawić się, korzystać z życia. Nudną egzystencję urozmaicają sobie licznymi „aferami”. Hodowla marihuany w doniczce, napuszczanie psów i kotów na policjanta oraz sadzenie samozapalających się krzewów to tylko przykłady wybryków, dl jakich są zdolne. Niestety, czasu nie mogą oszukać. Chociaż duch wciąż młody, zdrowie już nie najlepsze. Wreszcie policjant musi potulnie spełniać polecenia matki, a jego największą zasługą jest fakt, że jeszcze nigdy nie zamknął nikogo na długo. Pewnie dlatego mieszkańcy Zawilca bardzo go lubią.

Odrębną grupą bohaterów są zwierzęta – one również wymykają się stereotypom. York waleczny jak lew, łagodny jak baranek nowofunlandczyk Kruszynka oraz kocięta terroryzujące psa.

W powieści Iwony Banach nic nie jest takie, jak powinno. Nawet prawda. Czytając niejednokrotnie miałam wrażenie, że świat fikcyjny oszalał. Ale to jedynie złudzenie. Autorka ma wszystko pod kontrolą i skrupulatnie układa wszystkie puzzle we właściwych miejscach.

Powieść czyta się szybko. Język jest prosty, niewymuszony, idealnie oddaje optymistyczny klimat powieści i świetnie pasuje do niebanalnych osobowości bohaterów. Stylistyka tekstu została podporządkowana obranemu gatunkowi, czyli komedii. Autorka prezentuje cięte, przezabawne dialogi, a głównymi zabiegami stylistycznymi są komizm sytuacyjny, zabawa znaczeniem słów oraz satyryczne portretowanie postaci. Przy opisie wydarzeń trudnych do wyjaśnienia (rzucająca nożami kuchnia, „krew” na schodach, jęki w domu) czy wywołujących niemiłe emocje (porwanie, zamknięcie w piwnicy, znalezienie trupa) króluje konkretny realizm. Iwona Banach nie próbuje budować nastroju grozy, wzbudzać strachu. Narrator nie komentuje wydarzeń, nie ocenia bohaterów, pozostawia to czytelnikowi, jednak jego obecność jest podczas lektury wyczuwalna. Zupełnie jakby siedział obok i uśmiechał się lekko, kiedy po raz kolejny udało mu się spłatać fabularnego figla.


Lokator do wynajęcia jest powieścią pogodną, optymistyczną i bardzo ciekawą. Poprawa humoru oraz uśmiech podczas lektury gwarantowane. Polecam wielbicielom komedii oraz wątków kryminalnych, ale przede wszystkim ludziom podchodzącym do życia zbyt dosłownie. Bohaterowie udowadniają, że aby zdrowo funkcjonować w ponurej codzienności potrzeba dystansu do siebie, świata i ludzi. Tego życzę Wam, sobie oraz wszystkim, których przytłacza ponura codzienność. Może kiedyś spotkamy się w domu, w którym nadprzyrodzona siła rzuca nożami?

Recenzja została również opublikowana w lutowym numerze "Sofy". Do pobrania tutaj: KLIK. Polecam.

1 komentarz:

  1. Lubię połączenie komedii i kryminału, z chęcią przeczytam.

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw po sobie ślad :)

Obserwuj w Google+

Najchętniej zaglądacie :)