Zostań ze mną, Karolino

Zostań ze mną, Karolino
Premiera już 8 sierpnia 2017 roku

Szanuj prawa autorskie!!!

Nie kopiuj! Jeśli chcesz posłużyć się recenzją, zapytaj o zgodę! Informuję, że wszystkie recenzje opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa, a jeżeli cytuję czyjeś słowa, pojawia się o tym informacja. Nie wyrażam zgody na kopiowanie recenzji i umieszczenie ich na innych stronach, za wyjątkiem cytatów, czyli niewielkich fragmentów. Oczekuję też, że cytujący wskaże autora oraz link do całej wypowiedzi.

środa, 4 lutego 2015

U wrót Arkadii. "Przystań Julii" Katarzyny Michalak



Autor: Katarzyna Michalak
Tytuł: Przystań Julii
Gatunek: Literatura współczesna polska
Forma: Powieść
Wydawnictwo Znak
Rok wydania 2014
Ilość stron: 356
Format książki: Papier
Moja ocena: 4/10


Przystań Julii jest trzecią powieścią serii kwiatowej Katarzyny Michalak. Chociaż chyba trafniej by było napisać, że trzecim tomem powieści o losach Kamili, Gosi, Janki i Łukasza, bo bez Ogrodu Kamili oraz Zacisza Gosi ta książka zwyczajnie nie istnieje. Tytułowa postać owszem, odgrywa tutaj ważną rolę, ale tak naprawdę jej został potraktowany po macoszemu i spokojnie mogłaby tę bohaterkę zastąpić na przykład Janka, a całość powieści obyłaby się bez epizodu Julii. Nie zmieniłoby to znacząco ani treści, ani odbioru powieści.

Bohaterów serii kwiatowej spotykamy wiosną, co ma zapewne oznaczać, że oni również odrodzą się do nowego życia. Julia postanawia zamieszkać w bieszczadzkim domku odziedziczonym po ciotce. Chce tam poukładać swoje życie i dojść do siebie po bolesnym rozwodzie. Kamila i Gosia na ulicy Leśnych Dzwonków wciąż opłakują Jakuba, zaś Łukasz, który powinien się nimi opiekować, ucieka w pracę. Nic dziwnego, od płaczu Kamili mnie robiło się niedobrze, a co dopiero jemu, kiedy miałby ją na co dzień? 

Niezbyt miły początek powieści stawia wiele pytań. Przede wszystkim, czy Gosia podoła trudom macierzyństwa? Przecież, jak pamiętamy, jest niepełnosprawna. Do tego zaleczone przez starania Jakuba lęki z przeszłości wróciły ze zdwojoną siłą. Kobieta tak zdruzgotana przez los nie ma raczej szansy na wychowanie dziecka oraz zapewnienie mu bezpieczeństwa. Wątpliwości budzi również sens związku Kamili i Łukasza. Po cóż układać życie z kobietą, która nie potrafi ogarnąć rzeczywistości i mentalnie przypomina dziecko? Tak, tak, w tej części wraca naiwna dziewczynka z Ogrodu Kamili. Trzeba ją strofować, przywoływać do porządku, wybuchać gniewem, pilnować. Można też tę Kamilkę oszukiwać w nieskończoność, a jeśli się zorientuje, podawać jako prawdę kolejne kłamstwo. I Łukasz to robi. W pełni świadomie. Niby dla dobra ukochanej, ale związek bez zaufania i prawdy jest zwykłą farsą. Mimo tego narrator niemal na każdym kroku opowiada o wielkiej miłości łączącej tych dwoje. Aż chciałoby się zapytać, czy to jest miłość czy tylko seks uprawiany gdzie się da? I jedynie wątek Julii zaszytej w Bieszczadach jest w miarę realny i prawdopodobny.

W Przystani Julii Katarzyna Michalak pobiła zapewne rekord ilości miłosnych igraszek  bohaterów w jednej powieści. Rozsypał się jakiś worek z seksem i pary uprawiają go bez opamiętania niemal wszędzie i w każdej sytuacji. A "sypialnia" jest chyba ulubionym słowem autorki, bo zupełnie zapomniała, że istnieje jego inny, mniej sugestywny odpowiednik, czyli "pokój". Tak wiem, fizyczne zbliżenie stanowi nieodłączną część związku. Nie wiem jednak, po co informować czytelnika gdzie i jak często bohaterowie uprawiają miłość, kiedy nie ma się ochoty napisać ani jednej sceny erotycznej.

Wszechobecny narrator powieści staje się jednym z jej bohaterów. Komentuje wydarzenia, ocenia je, zmuszając tym samym czytelnika do swojej, czyli jedynej właściwej, interpretacji tekstu. Nie zostawia możliwości samodzielnego wyciągania wniosków. Opowiada swoją prawdę, inna dla niego nie istnieje. Dydaktyzm narracji, jasne odgrodzenie dobra od zła oraz szczęśliwe zakończenie przypominają stylistykę baśń. Tyle tylko, że fantastyczność jest tu nieprawdopodobnością, cudownym można nazwać przesłodzony finał, a nadnaturalne są możliwości organizmu Łukasza. Toż to nie człowiek, a istny heros!

 Fabuła Przystani Julii jest bardzo niedopracowana. Autorka skupia się na opowiedzeniu sensacyjno-obyczajowej historii oraz informowaniu czytelnika, która para kiedy i gdzie uprawiała seks, a zapomina o innych poruszonych w tekście problemach. Proteza ociera Gosi nogę do krwi. Trzeba ją wymienić na nową, ale to kosztuje. Oczywiście Michalak drobiazgowo opisuje, jak Kamila oskarża Łukasza o niedopatrzenie spraw finansowych przyjaciółki, a on beszta ukochaną jak małą dziewczynkę, bo sama powinna się tym zająć. I od tej chwili o protezie już się w powieści nie wspomina. Problem znika bez echa. Idziemy więc dalej z analizą fabuły powieści. Gosia godzinę po cesarskim cięciu jest w pełni przytomna i trzyma nowo narodzone dziecko w ramionach. Mało tego! Ona je podaje innym! Katarzyna Michalak najwidoczniej nie wie, jak wygląda cesarskie cięcie i jak po nim czuje się kobieta, Ale, na Boga, powinna się zainteresować tematem, skoro o tym pisze! Dalej, bohaterka w zaawansowanej ciąży wybiera się w podróż samolotem do Kanady. Przeciwwskazań niby nie ma, ale zagrożenie jest na pewno i nie wiem, czy troskliwi i odpowiedzialni rodzice podjęliby taką decyzję.

W końcowych partiach książki pojawiają się też nowi bohaterowie: Anna i Piotr oraz wraca Janka. Zawiązuje to kolejne wątki. Niestety, autorka porzuca je ot tak, bez choćby kilku zdań dopowiedzenia. Całą energię poświęca zaś na zabranie czytelnika do arkadii szczęścia. Efektem tego jest przesłodzone zakończenie.


Przystań Julii na pewno będzie nie lada gratką dla miłośniczek prozy Katarzyny Michalak. Nie należy w niej jednak szukać mądrości życiowych, inspiracji do przemyśleń ani pięknego języka. Powieść nie należy do ambitnych. Niczym nie zachwyca. Jest przegadana, schematyczna, trąci wszechobecnym moralizatorstwem. Ale… O gustach się nie dyskutuje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pozostaw po sobie ślad :)

Obserwuj w Google+

Najchętniej zaglądacie :)