Najlepszy powód, by żyć

Najlepszy powód, by żyć
Premiera już 27 września 2017 roku

Szanuj prawa autorskie!!!

Nie kopiuj! Jeśli chcesz posłużyć się recenzją, zapytaj o zgodę! Informuję, że wszystkie recenzje opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa, a jeżeli cytuję czyjeś słowa, pojawia się o tym informacja. Nie wyrażam zgody na kopiowanie recenzji i umieszczenie ich na innych stronach, za wyjątkiem cytatów, czyli niewielkich fragmentów. Oczekuję też, że cytujący wskaże autora oraz link do całej wypowiedzi.

czwartek, 6 sierpnia 2015

Droga ku wolności. "Zielone kalosze" Wandy Szymanowskiej



Autor: Wanda Szymanowska
Tytuł: Zielone kalosze
Gatunek: Literatura współczesna polska
Forma: Powieść
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2014
Ilość stron: 192
Format książki: Papier, e-book
Moja ocena: 6/10


Zielone kalosze nie stanowią krzyku mody. Ot, buty z gumy, bez obcasów, mało eleganckie. Ich zalety można jednak docenić na wiejskiej, błotnistej ścieżce. Przekonała się o tym Antonina, bohaterka powieści Wandy Szymanowskiej. Zielone kalosze były pierwszą rzeczą, jaką nabyła, rozpoczynając nowe życie. Stanowią dla niej symbol wyzwolenia. Bez chwili wahania zamieniła markowe baleriny na wygodne i praktyczne gumiaki.

Po trzydziestu latach nieudanego małżeństwa Antonina postanawiała zawalczyć o siebie. Porzuciła dostatnie życie u boku męża egoisty i alkoholika, sprowadzającego ją do roli swojej zabawki aby cieszyć się wolnością w położonej na odludziu wiejskiej chatce w Ruczaju Dolnym. Szybko zaprzyjaźniła się z pracującą w sklepie Stenią, zdobyła sympatię mieszkańców i rozpoczęła osobistą walkę o godność kobiety, przypominającą do złudzenia pozytywistyczną pracę u postaw.
Stereotypy rządzące wsią zderzyły się w powieści ze myślami feministycznymi. Antonina, walcząca nie tylko o siebie, ale też o Stenię, stanowiącą uosobienie wiejskich kobiet wstawionych w ramki przynależności małżeńskiej, sama nie potrafiła uwolnić się od szablonowego myślenia. Nie chciała wejść w związek z mężczyzną, który mógłby być jej synem, ponieważ różnica wieku była dla niej nie do przyjęcia. Miała problemy zdrowotne, objawiające się nagłymi zasłabnięciami. Zadziwiające, że nie martwił ją stan zdrowia, ale to, że upadając mogłaby nabić sobie siniaki, a przez to stać się obiektem plotek. Chciała być wolna. Za bardzo ograniczały ją jednak obyczaje i myślenie stereotypowe. Autorka pokazuje w ten sposób, że od decyzji o uwolnieniu, do samego wyzwolenia jest daleka droga.

Niewątpliwą zaletą „Zielonych kaloszy” jest konstrukcja bohaterów. Są oni bardzo ludzcy, normalni. Żaden nie został wybielony. Każdy ma wady i zalety. Przez co stają się czytelnikowi bliscy, łatwo ich zrozumieć, zaakceptować. Wiarygodnie naszkicowane postaci zostały jednak włożone w naiwną, typową, przewidywalną fabułę. Stały się ikonami pewnych zachowani, zabrakło im indywidualności. Wanda Szymanowska nie zadała sobie trudu rozbudowania ich psychologii, wejścia w emocje, a tym samym zagrania na strunach wrażliwości czytelnika.

Sama fabuła jest dość chaotyczna, bardziej streszczona niż opowiedziana. Czytając, miałam wrażenie, że to szkic powieści, którą można w bardzo ciekawy sposób rozbudować. Zabrakło mi też szlifu językowego, stylistycznego oraz solidnej redakcji.

Książka napisana lekkim, czasami zabawnym stylem. Zapewne może zostać odebrana jako ciepła, nawet sympatyczna, porusza jednak niezwykle ważny temat zależności i uzależnienia w małżeństwie. Pomimo tego, że żyjemy w XXI wieku, wiele kobiet, jak Antonina czy Stenia, doświadczają w domu przemocy fizycznej i psychicznej. Najgorsza chyba jest milcząca zgoda społeczeństwa na taki stan rzeczy.

„Zielone kalosze” bez wątpienia wpisują się w nurt polskiej powieści obyczajowej. Myślę, że przypadnie do gustu miłośnikom tego gatunku.

_____________
Autorce dziękuję za możliwość przeczytania powieści.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pozostaw po sobie ślad :)

Obserwuj w Google+

Najchętniej zaglądacie :)