Zostań ze mną, Karolino

Zostań ze mną, Karolino
Premiera już 8 sierpnia 2017 roku

Szanuj prawa autorskie!!!

Nie kopiuj! Jeśli chcesz posłużyć się recenzją, zapytaj o zgodę! Informuję, że wszystkie recenzje opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa, a jeżeli cytuję czyjeś słowa, pojawia się o tym informacja. Nie wyrażam zgody na kopiowanie recenzji i umieszczenie ich na innych stronach, za wyjątkiem cytatów, czyli niewielkich fragmentów. Oczekuję też, że cytujący wskaże autora oraz link do całej wypowiedzi.

piątek, 13 listopada 2015

Rewizja wspomnień. "Całuję. Mama" Moniki Orłowskiej



Autor: Monika Orłowska
Tytuł: Całuję. Mama
Gatunek: Literatura współczesna polska
Forma: Powieść
Wydawnictwo: Replika
Rok wydania: 2015
Format książki: Papier
Ilość stron: 272
Moja ocena: 8/10


Śmierć oraz cierpienie po stracie najbliższej osoby są tematami nie tylko trudnymi, ale też niemedialnymi. Wspominanie zmarłych, porządkowanie przeszłości czy rozpamiętywanie bólu stało się sprawą tak intymną, że aż wstydliwą. Żałoba zwykle trwa tylko chwilę, do pogrzebu. Później zostaje ewentualnie w ciemnych, niekoniecznie czarnych, ubraniach. Życie biegnie do przodu, a ludzie wraz z nim, zamykając uczucia w nowoczesnych szafach z IKEI, do których nie pasują rodzinne pamiątki. Oczywiście często są to jedynie pozory. Bo, że o czymś się nie mówi, nie znaczy, że to nie istnieje. Mówi się zaś o spadku i to czasem bardzo głośno. Przeważnie właśnie on jest przysłowiową kością niezgody dla osób, które powinny wspierać się po stracie najbliższych.

Monika Orłowska w powieści Całuję. Mama opowiada o sprawach, z którymi trzeba się uporać, kiedy emocje pogrzebowe już opadną. Beata, Joanna i Paulina po śmierci matki porządkują mieszkanie. Przeglądając rodzinne pamiątki na nowo przeżywają radosne i smutne chwile. Okazuje się, że chociaż są siostrami, niewiele o sobie wiedzą. Pochylone nad rzeczami matki mają w końcu okazję szczerze porozmawiać. Nagromadziło się pomiędzy nimi wiele żalów i nieporozumień. Czy pięć dni to wystarczająco dużo czasu na oczyszczenie siostrzanych relacji? A może bohaterki odrzucą więzy rodzinne, pozwalając zwyciężyć egoizmowi oraz zimnej kalkulacji? O tym musicie przekonać się sami.

Każda z sióstr inaczej przeżywa cierpienie po stracie najbliższej osoby. Beata i Joanna świadomie przeżyły śmierć ojca, zdążyły się więc nieco oswoić z nieodwracalnością umierania oraz z bezsilnością wobec śmierci. Beatę podtrzymuje na duchu świadomość, że mama już nie cierpi, jest w innym, lepszym świecie. Joanna ma wrażenie, że straciła matkę już wtedy, kiedy zajęto się nią w hospicjum. W otumanionej lekami kobiecie widziała kogoś obcego. Obie znalazły sposób na ból, dlatego przyjmują go spokojnie. Paulina zaś nie pamięta śmierci ojca. Była wtedy niemowlęciem. Pierwsze bliskie spotkanie z odejściem kogoś bliskiego budzi w niej wyrzuty sumienia. Bo mogła więcej czasu spędzić z mamą zamiast robić karierę w Londynie. Bo może gdyby była obok, mogłaby dopilnować badań, zapobiec chorobie. Irytuje ją opanowanie sióstr.

Osobiście bardzo mnie ujęło, że w cierpieniu Beaty, Joanny i Pauliny nie ma nic na pokaz, żadnych spektakularnych spazmów, obnoszenia się z żałobą. Jest ból przeżywany w środku, nie zawsze świadomy. Czasem trudno go odnaleźć. Eksploduje pod wpływem wspomnień, ale dzięki takiemu zabiegowi jest bardzo autentyczny.

Monika Orłowska zabiera czytelnika w podróż do PRL-u. Ale nie tej książkowej, przefiltrowanej przez historię, tylko szarej, codziennej, obecnej w normalnych domach. Młodość Beaty była naznaczona działalnością w grupie opozycyjnej. Odcisnęło się to również na osobowości Joanny, która jako dziecko bała się, że „oni” przyjdą. Chociaż nie wiedziała, kto miałby to być. Spiskowa działalność starszej siostry i ojca była zagrożeniem dla jej bezpiecznego, dziecięcego świata. Poza lękiem zapamiętała też kolorowy świat Peweksu oraz pragnienie posiadania markowych ubrań. Dziesięć lat młodszej od Joanny Paulinie, przyszło żyć w zupełnie innym kraju. Nie pamięta pustek na półkach, zamkniętych granic. Międzynarodowa matura, studia i kariera w Londynie? Wszystko stało przed nią otworem. Trzy siostry, trzy rzeczywistości, dorastanie w trzech różnych Polskach.

Na uwagę zasługuje też sposób kreacji bohaterów. Nie są to papierowe postaci, ale barwne, żywe, prawdziwe osobowości. Mają wady i zalety. Charaktery zostały ukształtowane przez sytuację rodzinną, doświadczenia życiowe oraz rzeczywistość. Czytając, nie zawsze akceptowałam zachowania sióstr. Irytowała mnie głównie Joanna. Fabuła jednak wyjaśnia postawę bohaterów, usprawiedliwiając ją.

Powieść bardzo minimalistyczna. Trzy siostry, pięć dni, kilka rekwizytów, jedno miejsce wydarzeń… Ale każda siostra to inna osobowość, inna historia; każdy dzień niesie inne emocje; pamiątki po zmarłej matce stają się dronami, przenoszącymi bohaterów do świata rodzinnych tajemnic. Fabuła powstała jakby przypadkiem, mimochodem. Może właśnie dlatego jest bliska i prawdziwa.

Całuję. Mama jest nasiąknięta bardzo dużym ładunkiem emocjonalnym. Wspomnienia bohaterek wzruszają, denerwują, bawią, ale też zmuszają do refleksji. Nad sobą, relacjami w rodzinie, nad osobistą hierarchią wartości. Książka z gatunku tych, które pamięta się jeszcze długo po przeczytaniu, a im dłużej myśli o fabule, tym więcej w niej odkrywa. Tym więcej odkrywa się w sobie.
_________________
Inne powieści Moniki Orłowskiej:

2 komentarze:

  1. Książka zaciekawiła mnie już kiedy pojawiła się na profilu Repliki. Z każdą przeczytaną recenzją mam coraz większą ochotę po nią sięgnąć. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze, bo książka jest naprawdę intrygująca, chociaż na pewno nie dla wszystkich czytelników.

      Usuń

Pozostaw po sobie ślad :)

Obserwuj w Google+

Najchętniej zaglądacie :)