Zostań ze mną, Karolino

Zostań ze mną, Karolino
Premiera już 8 sierpnia 2017 roku

Szanuj prawa autorskie!!!

Nie kopiuj! Jeśli chcesz posłużyć się recenzją, zapytaj o zgodę! Informuję, że wszystkie recenzje opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa, a jeżeli cytuję czyjeś słowa, pojawia się o tym informacja. Nie wyrażam zgody na kopiowanie recenzji i umieszczenie ich na innych stronach, za wyjątkiem cytatów, czyli niewielkich fragmentów. Oczekuję też, że cytujący wskaże autora oraz link do całej wypowiedzi.

środa, 16 grudnia 2015

Z wizytą u Borejków. "Feblik" Małgorzaty Musierowicz


Autor: Małgorzata Musierowicz
Tytuł: Febilk z cyklu Jeżycjada (tom 21.)
Gatunek: Literatura współczesna polska, literatura dla młodzieży
Forma: Powieść
Wydawnictwo: Acapit Press
Rok wydania: 2015
Ilość stron: 276
Format książki: Papier
Moja ocena: 5/10


Feblik jest dwudziestym pierwszym tomem Jeżycjady Małgorzaty Musierowicz. Myślę, że ani autorki, ani cyklu nie trzeba nikomu przedstawiać. Pomimo tego, że czas nieubłaganie biegnie do przodu, a ja nie jestem już nastolatką, zawsze chętnie odwiedzam rodzinę Borejków. Traktuję ich trochę jak starych, dobrych znajomych. Fikcyjnych, ale bardzo sympatycznych, z wadami, zaletami, życiowymi pasjami oraz ludzkimi troskami i radościami. Można ich nie lubić. Niektórych na pewno irytują. Są jednak wyjątkowi, jedyni, nie do podrobienia.

Historia opisana w Febliku rozgrywa się równolegle do tej z Wnuczki do orzechów, jest jej rozwinięciem, dopowiedzeniem. Po co takie rozszerzenie? No właśnie… osobiście wolałabym przeczytać jedną książkę, obszerniejszą, ale pełną, niż dwie, w których chodzi o to samo, a trzeba wciąż wracać i pamięcią, i wyjaśnieniami fabularnymi do tego, co już raz czytelnik poznał.
Głównymi bohaterami są Agnieszka, nowa postać w Jeżycjadzie, chociaż znana już bohaterom oraz Ignacy Grzegorz. Ignacy miał, co prawda, jechać do Magdusi, do Wrocławia, ale padł ofiarą intrygi, dlatego zrezygnował z podróży. Bieg wydarzeń zmusił go do pokazania, że jest nie tylko inteligentnym człowiekiem, ale też odpowiedzialnym mężczyzną. Tak, tak, drodzy czytelnicy, miągwa się rehabilituje! Szybkie decyzje, stanowczość, opiekuńczość oraz patrzenie nie tylko na piękno poezji, ale też na piękno świata to coś, co w końcu wykrzesał z siebie Ignacy Grzegorz. I bardzo dobrze. Nadal jest bohaterem nadwrażliwym, indywidualistą, drażni, irytuje (taki jego urok), ale jakby znormalniał. Troszeczkę. Przede wszystkim nie żyje już w świecie ulotnych marzeń, opłakując Magdusię. Wielka miłość się skończyła, czas ułożyć sobie życie, czyli stworzyć definicję prawdziwej miłości, która wypływa z porozumienia, przyjaźni, troski o drugą osobę.

Obraz takiej miłości oraz rodzinnej sielanki możemy zaobserwować też pomiędzy innymi członkami rodziny Borejków. Czyli jest słodko, cukierkowo wręcz, ale sympatycznie i zabawnie. Małgorzata Musierowicz pokazała kochającą się rodzinę, która wspólnie potrafi poradzić sobie z każdym problemem. I została za to skrytykowana. Dlaczego? Bo dzisiaj szczęście nie jest czymś danym. Trzeba o nie walczyć, szukać go, często bez powodzenia. Przede wszystkim jednak szczęście jest mało widowiskowe, niemedialne. Chociaż wszyscy pragną je mieć, nikt nie chce go oglądać. Zazdrość?

Trudno powiedzieć.  Na pewno po lekturze zostaje jednak pewien niedosyt. Czy Musierowicz obniżyła loty, czy ja, jako dorosły czytelnik, oczekuję więcej niż wtedy, kiedy byłam nastolatką? Zabrakło mi otoczki problemowej, fikcyjnego szaleństwa, nawet głębi psychologicznej bohaterów. Wszystko jest jakby wyjęte z szablonu, jednowymiarowe, jednowątkowe, jednotematyczne. Postaci stanowią pionki, które muszą się wpisać w schemat: dobry albo zły. Możliwości pośredniej nie ma. Nie może być?

Z tym pytaniem zostawię i siebie, i Was.


Wizytę u Borejków uważam za udaną, ale spotkanie z kolejną powieścią Małgorzaty Musierowicz rozczarowało mnie czytelniczo. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pozostaw po sobie ślad :)

Obserwuj w Google+

Najchętniej zaglądacie :)