Zostań ze mną, Karolino

Zostań ze mną, Karolino
Premiera już 8 sierpnia 2017 roku

Szanuj prawa autorskie!!!

Nie kopiuj! Jeśli chcesz posłużyć się recenzją, zapytaj o zgodę! Informuję, że wszystkie recenzje opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa, a jeżeli cytuję czyjeś słowa, pojawia się o tym informacja. Nie wyrażam zgody na kopiowanie recenzji i umieszczenie ich na innych stronach, za wyjątkiem cytatów, czyli niewielkich fragmentów. Oczekuję też, że cytujący wskaże autora oraz link do całej wypowiedzi.

środa, 20 lipca 2016

Nie całkiem bajka. "Cztery strony miłości" Joanny Sykat



Autor: Joanna Sykat
Tytuł: Cztery strony miłości
Gatunek: Literatura współczesna polska
Forma: Powieść
Wydawnictwo: Replika
Rok wydania: 2016
Format książki: Papier, e-book
Ilość stron:288
Moja ocena: 8/10


W pewnym nadwiślańskim kraju żyła sobie księżniczka Łucja. Nie pasowała do świata dwudziestego pierwszego wieku, ale miała swój styl i nie planowała go zmieniać. Nie bacząc na niewygodę, nosiła długie włosy, piękne suknie z koronkami oraz pantofelki w kwiatki. Pewnie jeden zgubiłaby na balu, gdyby była Kopciuszkiem. Miała jednak szczęśliwe, chociaż niełatwe dzieciństwo. Pewnego dnia w jej życiu pojawił się książę, czyli Szymon w czerwonych trampkach. Zafascynowany innością Łucji postanowił zawalczyć o jej miłość. Księżniczka nie potrafiła długo się opierać, bo Szymon był wyśnionym ideałem męskości. Piękna bajka jednak bardzo szybko zderzyła się z brutalnością współczesnego świata.

Łucja jest mężatką, ale jej małżeństwo przypomina stan zimnej wojny. Przynosi bolesną samotność oraz wspomnienie uczucia, które wygasło z dnia na dzień. Odkładanie szczęścia na jutro spowodowało wypalenie małżeńskich relacji, a życie marzeniami uczyniło rzeczywistość trudną do zniesienia. Dom podzielony na pół, konieczność tolerowania tej drugiej osoby w kuchni i łazience, wymuszona bliskość w jednym mieszkaniu są wręcz torturą. Miłość zamienia się w nienawiść, bo…

Tego zdradzić nie mogę, nie chcę Wam bowiem psuć przyjemności obcowania z prozą Joanny Sykat oraz wczuwania się w fikcję Czterech stron miłości. W powieści dwie rzeczywistości, bajkowa i realna, splatają się w jedną, bardzo prawdziwą historię ludzi zagubionych w świecie ideałów, marzeń oraz wymogów codzienności. Tu nie ma jednoznacznych odpowiedzi, łatwych rozwiązań ani prostych wyborów. Łucja, opowiadając o emocjach, zanurza czytelnika w świecie swoich rozterek, lęków, żalów, ale też chwil radosnych, wzniosłych, pełnych pozytywnej energii. Cztery strony miłości nie prezentuje jedynych właściwych wzorców zachowania, pozwala na poszukiwanie ich, popełnianie błędów, odbieganie od norm ogólnie przyjętych za słuszne.

Pozornie prosta, typowo romansowa fabuła została opowiedziana w urzekający sposób. Czułam się tak, jakby w pięknej zastawie, na rzeźbionej tacy, w oprawie eleganckich serwetek i srebrnych sztućców zaserwowano mi ulubioną pomidorową. Przeczytałam z zapartym tchem, bo zostałam zauroczona, do tego potraktowano mnie po królewsku, urzekając słowem oraz zapraszając do świata najprawdziwszych emocji, co historii nadało smaczek wykwintności.

Wszystko już było, zatem wymyślenie czegoś nowego graniczy z cudem. Joanna Sykat postanowiła więc oprawić to co zwyczajne w niebanalne ramy stylistyczne, zgrabną zabawę słowem, nadać duszę przedmiotom, uciec od dosłowności i dosadności. Odrobina liryki w epickiej formie, świadome posługiwanie się językiem oraz budowanie napięcia fabularnego tak, żeby nieustannie trzymać w napięciu sprawia, że Cztery strony miłości smakuje się jak wykwintną potrawę. Opisywanie bohaterów za pomocą konkretnych rekwizytów, a nie masy zbędnych słów pozwala wyobraźni zobaczyć ich nie tylko tak, jak chciałaby autorka, ale też przefiltrować wizerunek przez własne doświadczenia.


Należy również nadmienić, że Cztery strony miłości zostały wydane wyjątkowo ładnie. Śliczna oprawa graficzna sprawiła, że czułam się tak, jakbym trzymała w ręku egzemplarz kolekcjonerski. I, moim zdaniem, jest to powieść właśnie dla koneserów... słowa, miłośników emocji, czytelników wymagających od literatury nie tylko przedstawienia ciekawej historii, ale również opowiedzenia jej tak, żeby żyła. Ta żyje. A refleksje kłębią się po głowie jeszcze długo po odstawieniu książki na półkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pozostaw po sobie ślad :)

Obserwuj w Google+

Najchętniej zaglądacie :)