Zostań ze mną, Karolino

Zostań ze mną, Karolino
Premiera już 8 sierpnia 2017 roku

Szanuj prawa autorskie!!!

Nie kopiuj! Jeśli chcesz posłużyć się recenzją, zapytaj o zgodę! Informuję, że wszystkie recenzje opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa, a jeżeli cytuję czyjeś słowa, pojawia się o tym informacja. Nie wyrażam zgody na kopiowanie recenzji i umieszczenie ich na innych stronach, za wyjątkiem cytatów, czyli niewielkich fragmentów. Oczekuję też, że cytujący wskaże autora oraz link do całej wypowiedzi.

wtorek, 4 października 2016

Sensacja, historia i miłość, czyli "Mniej złości więcej miłości" Natalii Sońskiej



Autor: Natalia Sońska
Tytuł: Mniej złości, więcej miłości
Gatunek: Literatura współczesna polska
Forma: Powieść
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Rok wydania: 2016
Format książki: Papier, e-book
Ilość stron: 324
Moja ocena: 6/10


Niespodziewana wiadomość o ciąży zepsuła już niejeden pozornie szczęśliwy związek. A jeśli trwał on zaledwie trzy miesiące i nie miał szans na sprawdzenie się w poważnym życiu poza sypialnią, można być niemal pewnym, że wieść o brzemiennych skutkach miłosnych igraszek nie zostanie przyjęta z entuzjazmem. Dokładnie taki scenariusz zaprezentowała Natalia Sońska w powieści Mniej złości, więcej miłości.

Kinga i Daniel są w szczęśliwym związku, ale tak naprawdę wiedzą o sobie niewiele. Ich życie to bajka oparta na spotkaniach w restauracji, wspólnych upojnych wieczorach i nocach oraz szybkich porankach. Planują razem zamieszkać. Po trzech miesiącach znajomości. Oj, bardzo szybko to teraz idzie. Dla mnie są nieodpowiedzialnymi gówniarzami, bawiącymi się w dorosłość, co potwierdza reakcja na wieść o ciąży Kingi. On ucieka, ona pogrąża się w rozpaczy i jedzie szukać pomocy u matki. Na szczęście w życiu innych bohaterów wciąż coś się dzieje, więc akcja powieści nie jest schematyczna. Kinga postanawia rozwikłać zagadkę kluczyka znalezionego w starej puszcze ze zdjęciami, w czym pomaga jej babcia. Zaś Mira, nawa koleżanka z pracy, wciąga bohaterkę w aferę kryminalną.

Dobrze nakreśleni bohaterowie, ciekawa fabuła, przeszłość mieszająca się z teraźniejszością sprawiają, że Mniej złości, więcej miłości czyta się szybko, z przyjemnością. Zachowanie i postawa niektórych postaci bardzo irytują, ale przecież chodzi o to, żeby wzbudzić w czytelniku emocje, nawet go czasami rozdrażnić. I Natalii Sońskiej się to udało. Mira, Kinga, nawet Kamil, są tak wiarygodni, że byłabym w stanie uwierzyć w ich istnienie w realnym świecie.

Natomiast sama fabuła powieści chyba nie została do końca przemyślana. Finał jest naciągany tak mocno, że szwy się rozchodzą. Rozumiem, pewne elementy musiały pasować do historii rodu Brzezińskich odkrytej dzięki staremu kluczykowi, ale końcówka powieści została rozegrana za szybko i, pomimo tragedii, przesłodzona.

W oczy rzucają się rażące błędy merytoryczne. Przede wszystkim latanie samolotem w ciąży jest bardzo ryzykowne. Niby nie ma przeciwwskazań, ale właśnie tego argumentu powinni użyć najbliżsi Kingi, żeby odwieść ją od pomysłu podróży do Afryki. Moje wątpliwości budzi bardzo szczegółowo opisana kontrola drogowa. Od kiedy kierowca musi opuścić auto, żeby poddać się badaniu alkomatem? I po co samochód bez aktualnych badań technicznych holować na parking policyjny? Co on ma tam stać i czekać aż stacja diagnostyczna się zgłosi w celu dokonania przeglądu? Nie przypuszczam też, żeby policjanci zabierali do domu akta tajnych spraw. To jest po prostu… niebezpieczne i narusza ustawę o ochronie danych osobowych.

Widoczne są też braki korektorskie, literówki, zbędne słowa…

Gdyby popracować nad Mniej złości, więcej miłości od strony autorskiej, redaktorskiej i korektorskiej, wyszłaby naprawdę bardzo dobra powieść obyczajowa z wątkiem sensacyjnym i motywami historycznymi. A tak jest dobry pomysł, świetnie wykreowani bohaterowie i wciągająca fabuła z naciąganym finałem. Historia Kingi zaś wręcz domaga się kontynuacji.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pozostaw po sobie ślad :)

Obserwuj w Google+

Najchętniej zaglądacie :)