Najlepszy powód, by żyć

Najlepszy powód, by żyć
Premiera już 27 września 2017 roku

Szanuj prawa autorskie!!!

Nie kopiuj! Jeśli chcesz posłużyć się recenzją, zapytaj o zgodę! Informuję, że wszystkie recenzje opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa, a jeżeli cytuję czyjeś słowa, pojawia się o tym informacja. Nie wyrażam zgody na kopiowanie recenzji i umieszczenie ich na innych stronach, za wyjątkiem cytatów, czyli niewielkich fragmentów. Oczekuję też, że cytujący wskaże autora oraz link do całej wypowiedzi.

czwartek, 15 grudnia 2016

Kopciuszek na tatrzańskim szlaku. "Obudź się Kopciuszku" Natalii Sońskiej



Autor: Natalia Sońska
Tytuł: Obudź się Kopciuszku
Gatunek: Literatura współczesna polska
Forma: (O)powieść
Wydawnictwo: Czwarta strona
Rok wydania: 2016
Ilość stron: 320
Format książki: Papier, e-book
Moja ocena: 4/10


Po Obudź się, Kopciuszku sięgnęłam znęcona dobrymi opiniami i klimatycznym zwiastunem. Byłam bardzo ciekawa, jak Natalia Sońska poradziła sobie z ogranym na wiele sposobów motywem Kopciuszka. Bo to zadanie niełatwe. I bardzo chciałam przeczytać coś "na czasie", w klimacie Bożego Narodzenia i zimowej przygody. Czy książka spełniła moje oczekiwania? O tym za chwilę.

Tytułowy Kopciuszek, czyli Alicja, jest młodą lekarką w pełni oddaną pracy zawodowej. Odsunęła się od rodziny i znajomych, została jej tylko garstka przyjaciół, wręcz walczących, aby spędziła z nimi trochę czasu. Właśnie owi przyjaciele niemal zmuszają bohaterkę, żeby spędziła z nimi Sylwestra w Zakopanem. Tam Alicja poznaje Michała, ratownika TOPR. Znajomości od początku towarzyszą dziwne emocje, rozumiane chyba tylko przez samych zainteresowanych. Stateczna pani doktor niespodziewanie zaczyna się zachowywać jak nastolatka, która na jedną noc uciekła spod rodzicielskiej pieczy. Czy historia, która rozpoczęła się w noc sylwestrową w towarzystwie dużej ilości alkoholu, może mieć ciąg dalszy? Może, przecież znacie bajkę o Kopciuszku.

I powieść Natalii Sońskiej trzeba właśnie czytać i odbierać w konwencji bajki dla dziewczynek, które wyrosły już z różowych sukienek i warkoczyków, ale podświadomie wciąż za nimi tęsknią. Czytelnik bardziej wymagający bez problemu dostrzeże pewną niefrasobliwość w konstrukcji bohaterów i fabuły.

Skupmy się najpierw na stworzonych przez Sońską postaciach. Są to ludzie około trzydziestopięcioletni, a zachowują się jak nastolatkowie. Fochy, sceny zazdrości, brak równowagi emocjonalnej… Przecież osoby w tym wieku przeważnie mają już rodziny, wychowają dzieci! Odrobina dorosłości w ich podejściu do życie na pewno by więc nie zaszkodziła. Chociaż może problem polega na tym, że autorka przedstawiła bohaterów bardzo pobieżnie, są, ale jakby ich nie było. Takie pionki niezbędne dla fabuły, ale nic nie znaczą. Chyba najbardziej wyraziście został nakreślony Przemek. On jest jednak wielką indywidualnością z fabule, wprowadza bardzo ciekawy wątek. więc autorka poświęciła mu więcej uwagi. Szkoda tylko, że tak pięknie nakreślony problem niespodziewanie zniknął, zupełnie jakby zamieciono go pod dywan.

I tak mam jednak nieodparte wrażenie, że w Obudź się, Kopciuszku osobowość Przemka została bardziej przemyślana i lepiej opisana od charakteru Michała. Michał jest przecież głównym bohaterem, stawianym na równi z bajkowym księciem, a wiemy o nim bardzo mało. Ratownik TOPR, przystojny, o niebanalnej barwie oczu, stracił ojca... Sońska nie dała czytelnikom szansy na poznanie go i polubienie. Nie wiadomo nawet, dlaczego taki przystojniak wciąż jest sam. Maminsynek? To wyjaśnienie wydaje się najsłuszniejsze.

Sama Alicja wcale nie sprawia wrażenia dojrzalszej od przyjaciół. Autorka wpisała w jej osobę smutek i wyobcowanie, one czynią ją poważniejszą. Emocjonalnie główna bohaterka jest jednak wciąż dziewczyną, nie kobietą. Tak naprawdę nie bardzo rozumiem powodu jej ucieczki w pracę, stronienia od ludzi, niechęci do świata. Migawki z przeszłości pokazują, że została zraniona przez los, ale takie rzeczy się zdarzają niemal na każdym kroku. Mogą załamać dziecko, dorosła kobieta powinna sobie z nimi poradzić.

Nie przekonują mnie również fakty, na których Sońska zbudowała fabułę powieści. Kontrakt lekarski zawarty na długie lata z zakazem pracy w konkurencji i bez możliwości rozwiązania? Sprawa wątpliwa. Przecież właśnie lekarze słyną z tego, że współpracują z wieloma placówkami jednocześnie. Poza tym kontrakt, jak każdą umowę, można rozwiązać za porozumieniem stron. Lekarz nie jest więźniem szpitala! Rozstanie kochających się ludzi, bo mieszkają za daleko? Są urlopy, dni wolne, autostrady i szybkie samochody. Odległość między Krakowem a Zakopanem to tylko sto kilometrów. Jeśli to jest przeszkoda dla rodzącego się związku, co mają powiedzieć kierowcy tirów? Alicja i Michał dramatyzują więc już na początku, kiedy tak naprawdę nie mają pojęcia, czy chcą być razem na poważnie, bo właściwie się nie znają. Para dzieciaków włożonych w świat dorosłych, niepotrafiących się w nim odnaleźć. Nie przekonali mnie.

Obudź się, Kopciuszku jest powieścią pięknie wpisaną w stereotypy. Wiem, że skoro nawiązanie do znanej bajki, to musiała być zła macocha i jej jeszcze gorsza córka, zgubiony na balu pantofelek oraz ucieczka o północy. Ale w bajce to królewicz szukał wybranki, u Sońskiej ona wciąż staje na jego drodze, wysyła sygnały, narzuca się, a on skwapliwie korzysta. Kiedy jej nie ma, żyje swoim życiem. Taki współczesny mężczyzna, za którego kobieta robi wszystko, a nie książę. Autorka poszła jednak jeszcze bardziej w stereotyp. Alicja musi zrezygnować z pracy i przeprowadzić się do Zakopanego, bo Michał nie zostawi gór, ani przez chwilę nie bierze pod uwagę możliwości wprowadzenia zmian w swoim życiu. Czyli stereotypowo, wedle znanego modelu patriarchalnego, racje mężczyzny są ważniejsze i kobieta musi się podporządkować albo… do widzenia. Czy więc na pewno mamy do czynienia z wielką miłością? Moim zdaniem, to miłość nie miała szansy się narodzić, a bohaterów połączyła najzwyklejsza fascynacja cielesnością. Zabrakło mi w tym związku uczuć, widziałam jedynie pożądanie. Kiedy zaś Alicja jednej nocy wielokrotnie "rozpadła się na miliony kawałków", nie bardzo wiedziałam, czy mam się śmiać, czy płakać. Wyobraziłam sobie, jak Michał składa ją w całość, a później pstryka palcami, żeby znowu się rozsypała. I tak całą noc. Fascynująca zabawa!

Nie poczułam w tej powieści magii świąt, chociaż wielu recenzentów się nią zachwyca. Jest pieczenie makowca, jakaś choinka, kolędy i opłatek, ale bożonarodzeniowej atmosfery zabrakło. A może tylko ja jej nie zauważyłam? Proponuję więc, żeby każdy wypracował sobie własną opinię na temat Obudź się, Kopciuszku.


Do zaczytania!

2 komentarze:

  1. Po twojej opinii mam bardzo mieszane odczucia względem bohaterów, a tym samym fabuły. Może się skusze - ale nie jestem pewna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej, jak każdy sam sobie wypracuje opinię. Może ja po prostu wyrosłam już z takich bajek. :)

      Usuń

Pozostaw po sobie ślad :)

Obserwuj w Google+

Najchętniej zaglądacie :)