Najlepszy powód, by żyć

Najlepszy powód, by żyć
Premiera już 27 września 2017 roku

Szanuj prawa autorskie!!!

Nie kopiuj! Jeśli chcesz posłużyć się recenzją, zapytaj o zgodę! Informuję, że wszystkie recenzje opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa, a jeżeli cytuję czyjeś słowa, pojawia się o tym informacja. Nie wyrażam zgody na kopiowanie recenzji i umieszczenie ich na innych stronach, za wyjątkiem cytatów, czyli niewielkich fragmentów. Oczekuję też, że cytujący wskaże autora oraz link do całej wypowiedzi.

sobota, 14 stycznia 2017

Kiedy zniknęłaś... "Ostatni dzień roku" Katarzyny Misiołek


Autor: Katarzyna Misiołek
Tytuł: Ostatni dzień roku
Gatunek: Literatura współczesna polska
Forma: Powieść
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2015
Format książki: Papier, e-book
Ilość stron: 446
Moja ocena: 7/10


W ciągu roku w Polsce bez wieści ginie ponad dwadzieścia tysięcy osób. Przeżywają swój własny koniec znanego i kochanego świata, a wraz z nimi najbliższe osoby. Bywa, że w poszukiwaniach bierze udział niemal cały kraj, że żyjemy sprawę, bo rozdmuchano ją w mediach. Częściej jednak nie mamy pojęcia, jak przebiegają. Niewiele też wiemy o bliskich  osób, które zniknęły bez wieści. O nich się mówi najmniej albo wcale pewnie dlatego, że jest to temat niemedialny.

Dramat rodziny zaginionej bez wieści młodej kobiety postanowiła opisać Katarzyna Misiołek. Monika wyszła z domu w sylwestra i nie wróciła. Zrozpaczony mąż i siostra rozpoczęli poszukiwania od miejsc oczywistych, czyli szpitali i najbliższej okolicy. Niestety, bohaterka zniknęła, nieświadomie wywracając życie najbliższych do góry nogami. Tragedię rodziny relacjonuje Magda, siostra zagubionej, w sposób naturalny skupiając się na własnych odczuciach. Czytelnik Ostatniego dnia roku obserwuje więc jej rozstanie z chłopakiem, chociaż bezapelacyjnie była z nim szczęśliwa, załamania nerwowe; uczestniczy w nocnych koszmarach; bierze udział w szalonych eskapadach poszukiwawczych; podgląda sposoby radzenia sobie ze stratą.

Monikę poznajemy dzięki wspomnieniom. Jej obraz jest więc nieco wyidealizowany, bo strata powoduje, że chce się pamiętać tylko te dobre chwile, tylko zalety. Autorka celowo skupia się nie na tragedii zaginionej, czytelnik nie wie, co się stało z bohaterką, ale na przeżyciach jej bliskich oraz zachowaniu społeczeństwa. A ludzka reakcja na cudzą tragedię przybiera bardzo różne oblicza.

Akcja powieści jest nierówna. Czasem płynie wartko, zaciekawiając, budząc irytację bądź grozę, innym razem stoi w miejscu, a czytelnik obserwuje mało znaczące wydarzenia. Podobnie jest z językiem. Autorka potrafi kilkoma zdaniami nakreślić atmosferę i klimat wydarzeń, ale są momenty, kiedy przechodzi w styl opisowy, rozwlekły, używając dużej (za dużej) ilości przymiotników. Niekiedy czułam się wręcz zbombardowana szczegółowymi informacjami, barwami, epitetami. W pewnym momencie złapałam się na myśli, że akcja nie zmierza do konkretnego finału, że nie może się w niej już wydarzyć nic nowego. Na szczęście autorka pozytywnie mnie zaskoczyła.

Ostatni dzień roku jest zapisem emocji, dramatów wewnętrznych, sposobów na radzenie sobie z utratą bliskiej osoby. Nadzieja idzie tu w parze z bezsilnością. Niewiedza o tym, co dzieje się z bliską osobą jest gorsza od wiadomości o śmierci. Powieść na pewno przypadnie do gustu miłośnikom tekstów psychologicznych. Na pewno na długo pozostanie w pamięci, uwrażliwiając i przestrzegając, chociaż nie ma w sobie nic z opowieści moralizatorskich.


2 komentarze:

  1. Chyba w ubiegłym roku, było głośno na temat tego tytułu, a ja dalej nie zdążyłam go nabyć. Mimo Twoich zastrzeżeń (które pewnie i mnie będą męczyły) chciałabym poznać książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie udało się zdobyć książkę dopiero teraz. Ani przez chwilę nie żałowałam, że ją przeczytałam. Poza tym zastrzeżenia mogą być tylko moje :) Dlatego zachęcam do samodzielnego wypracowania sobie opinii.

      Usuń

Pozostaw po sobie ślad :)

Obserwuj w Google+

Najchętniej zaglądacie :)