Najlepszy powód, by żyć

Najlepszy powód, by żyć
Premiera już 27 września 2017 roku

Szanuj prawa autorskie!!!

Nie kopiuj! Jeśli chcesz posłużyć się recenzją, zapytaj o zgodę! Informuję, że wszystkie recenzje opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa, a jeżeli cytuję czyjeś słowa, pojawia się o tym informacja. Nie wyrażam zgody na kopiowanie recenzji i umieszczenie ich na innych stronach, za wyjątkiem cytatów, czyli niewielkich fragmentów. Oczekuję też, że cytujący wskaże autora oraz link do całej wypowiedzi.

niedziela, 9 kwietnia 2017

Mistrzostwo w manipulacji dla "Kropli zazdrości, morza miłości" Natalii Sońskiej


Autor: Natalia Sońska
Tytuł: Kropla zazdrości, morze miłości
Gatunek: Literatura współczesna polska, literatura obyczajowa
Forma: Powieść
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 368
Moja ocena: 3/10

Kropla zazdrości, morze miłości to trzecia część opowieści o losach Kingi i Hani, bohaterek znanych z Garści pierników, szczypty miłości oraz Mniej złości, więcej miłości. Można ją jednak czytać jako osobną historię, gdyż autorka przypomina informacje niezbędne do zrozumienia fabuły.

Pogrążona w rozpaczy po śmierci ukochanego Kinga popada w stan przypominający depresję. Nie chodzi głodna i brudna tylko dzięki trosce Hani, która zaniedbuje własny dom po to, żeby wesprzeć przyjaciółkę. Niestety, Wiktor, narzeczony Hani, nie jest w stanie zrozumieć ani rozpaczy Kingi, ani tego, że potrzebuje ona pomocy. Robi więc ukochanej wymówki, oskarżając, że nie umie poradzić sobie z pracą zawodową, obowiązkami domowymi, opieką nad dziećmi jego zmarłej siostry i podnoszeniem na duchu przyjaciółki. Chociaż Kinga w końcu otrząsa się z rozpaczy, Hania nie potrafi odbudować swojego związku.

Mam wielki problem z tą powieścią. Z jednej strony jest w niej wręcz genialnie skonstruowana postać babci Kingi oraz bardzo ciekawie przedstawiona relacja tejże babci z córką. Z drugiej zaś mamy bardzo kiepsko wykreowanych głównych bohaterów. Hania i Wiktor, ludzie po trzydziestce, są rozchwiani emocjonalnie,  nie potrafią poskromić zazdrości, to, co ktoś powie jest dla nich ważniejsze od prawdy. Zamiast rozmawiać — uciekają, zamiast rozwiązywać problemy — próbują zrzucić odpowiedzialność za nie na tę drugą osobę… Mam wrażenie, że potrafią razem uprawiać tylko seks, bo nic innego im nie wychodzi. Pewnie bym się nie czepiała, gdyby byli o piętnaście lat młodsi i znali się od trzech tygodni. Oni jednak w pewnym sensie stworzyli rodzinę.

Mało trwałą, skoro zwykłe plotki i brak czasu były w stanie ją rozwalić. Podejmują decyzję o chwilowej „separacji”. Ich zdaniem ma ona być chwilowa, pozwolić im na nowo się do siebie zbliżyć. Jakim sposobem? Tego autorka już nie wyjaśniła. Bo Hania i Wiktor zachowują się jakby ich związek przestał istnieć. Niby o sobie myślą, ale nie rozmawiają, nie spędzają ze sobą czasu. Kiedy ona zajmuje się dziećmi, on zabawia się z sekretarką. Budowany w taki sposób związek musi się rozpaść. Ale Natalia Sońska jest innego zdania! W finale widzimy Hanię i Wiktora razem jako szczęśliwą parę. Jak to szczęście osiągnęli?

Pomogło rozstanie! A konkretnie szybki seks w hotelowym pokoju. Co prawda po namiętnej nocy Wiktor planował się ulotnić po angielsku, ale Hania się obudziła. Wygłosił więc męską mądrość życiową, że seks nic między nimi nie zmienia i nie pozwolił Hani do siebie wrócić. Zmienił zdanie, kiedy tym albo następnym razem szybki seks okazał się brzemienny w skutkach.

Może jestem złośliwa, ale mężczyznę, który podobno mnie kocha, spędza ze mną noc, a później mówi, że nie chce ze mną być, kopnęłabym w tyłek i więcej nie chciałabym go oglądać. Tymczasem Hania nie ma pretensji, mało tego, nawet Kinga nie uświadamia jej, że Wiktor zachował się podle. Dla mnie jest on zwykłym draniem i nie pojmuję, dlaczego nie został poddany krytyce ani bohaterek, ani czytelniczek Kropli zazdrości, morza miłości. Czy kobieta naprawdę nie zasługuje na szacunek? Czy jeśli kocha, musi znosić każdą podłość?

W powieści jest też wiele błędów merytorycznych i nie trzeba być ekspertem, żeby je dostrzec. Sama fabuła również została słabo przemyślana. Czasopisma Kingi i Hani biorą udział w konkursie. Autorka zaprasza czytelnika na galę półfinałową, ale nie informuje o werdykcie, skupiając się na rozwiązaniu wątku kryminalnego. Tu muszę przyznać, że zagadka kryminalna jest chyba najciekawszym elementem powieści. Tylko ze względu na nią dobrnęłam do końca.


Czy polecam? Jest wiele wartościowszych pozycji na polskim rynku. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pozostaw po sobie ślad :)

Obserwuj w Google+

Najchętniej zaglądacie :)