Najlepszy powód, by żyć

Najlepszy powód, by żyć
Premiera już 27 września 2017 roku

Szanuj prawa autorskie!!!

Nie kopiuj! Jeśli chcesz posłużyć się recenzją, zapytaj o zgodę! Informuję, że wszystkie recenzje opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa, a jeżeli cytuję czyjeś słowa, pojawia się o tym informacja. Nie wyrażam zgody na kopiowanie recenzji i umieszczenie ich na innych stronach, za wyjątkiem cytatów, czyli niewielkich fragmentów. Oczekuję też, że cytujący wskaże autora oraz link do całej wypowiedzi.

piątek, 21 lipca 2017

Naprawię ten zepsuty świat... "Bilet do szczęścia" Beaty Majewskiej


Autor: Beata Majewska
Tytuł: Bilet do szczęścia
Gatunek: Literatura współczesna polska
Forma: Powieść
Wydawnictwo: Książnica
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 288
Moja ocena: 7/10


Bilet do szczęścia jest kontynuacją powieści Konkurs na żonę. Teoretycznie można ją czytać jako osobną powieść, bo autorka pobieżnie wyjaśnia sytuację fabularną, sugerowałabym jednak rozpoczęcie przygody z bohaterami od przeczytania Konkursu na żonę. Pozwoli to na lepsze wejście w problematykę, zrozumienie pewnych zachwań oraz zżycie się z postaciami i zauważenie przemian, jakie w nich zachodzą.

Łucja decyduje się wyjść za Hugo w ramach wdzięczności za załatwienie pomocy w zdiagnozowaniu choroby babci. Układ jest prosty: przysługa za przysługę. Oczywiście dziewczyna deklaruje, że spłaci wszelkie finansowe zobowiązania, nie wyciąga też ręki po nic, co jest własnością męża, ale chyba nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, że długu nigdy nie będzie w stanie spłacić. Bo przysługa, którą ona wyświadcza Hugo jest niczym w porównaniu z tym, co on robi dla niej i jej bliskich.
Małżeństwo bohaterów istnieje tylko na papierze. W sercach natomiast grają sprzeczne emocje. Miłość walczy z poczuciem zranienia. Duma nie pozwala ulegać sile uczucia. Świadomość własnych błędów zmusza do powściągliwości w uczuciach. Łucja kocha, ale nie potrafi zaufać na nowo. Hugo zaś po czasie uświadamia sobie, że nie potrafi żyć bez Łucji. Pokochał w niej nawet to, co na początku znajomości bardzo go irytowało.

Fabułę powieści można streścić w dosłownie kilku zdaniach. Nie jest jakoś specjalnie skomplikowana czy zaskakująca. Moim zdaniem ciekawsze od samej fikcji Biletu do szczęścia jest jednak to, co dzieje się w psychice bohaterów. Obserwujemy  wewnętrzną walkę dwóch osobowości. Łucja, pomimo tego, że jest młoda i naiwna, doskonale wie, czego chce, czego oczekuje od związku. Lęk przed tym, że nigdy tego nie otrzyma nie pozwala jej wybaczyć, chociaż bardzo kocha Hugo. Nie jest to jednak już ta pierwsza, namiętna, szalona miłość, ale dojrzalsza, pozwalająca widzieć błędy drugiej osoby, racjonalnie je oceniać, krytykować. Spojrzenie na Hugo z dystansem pozwala jednak Łucji na dostrzeżenie nie tylko jego wad, ale też zalet, na które wcześniej nie zwracała uwagi ogarnięta pożądaniem.

Sam Hugo zaś zostaje postawiony w nowej dla siebie sytuacji: musi zawalczyć o kobietę. Nigdy wcześniej tego nie robił. Zawsze to o jego względy zabiegano. Mógł przebierać, wybierać, stawiać warunki. To, że los pozbawił go możliwości bycia głównym rozgrywającym jest bardzo frustrujące i pokazuje mu prawdę, o której zapomniał: nie wszystko można kupić. Czytelnik dostaje możliwość oglądania innego oblicza Hugo. Nadal jest on sztywny, ale coraz częściej ulega emocjom. Strach o bliskie osoby, przywiązanie do nich, umiejętność rozczulania się nad pięknymi drobiazgami ocieplają jego wizerunek. Nie jest to bohater, o którym mogłabym powiedzieć, że go lubię, ale przecież nie muszę. Osobowości sprzeczne są ciekawe.

Zastanawiam się tylko, kim byłby Hugo Hajdukiewicz bez swoich pieniędzy? Czy bez nich fabuła Biletu do szczęścia mogłaby zaistnieć?


Akcja powieści została osadzona we współczesnym świecie, ma w sobie jednak bajkowe elementy. Dobro staje do walki ze złem, pojawiają się elementy moralizatorskie, fikcja niesie przesłanie dla czytelnika. Jest wina, jest kara. Posunęłabym się nawet do stwierdzenia, że Bilet do szczęścia to taka współczesna bajka. Wszystko zostało podporządkowane jedynemu właściwemu systemowi wartości, do którego bohaterowie zostają nawracani. Dobroć Łucji i jej chęć naprawiania świata czasem wychodziła mi bokiem, a mądrości jej babci, chociaż nie można odmówić im słuszności, niezwykle irytowały. Może dlatego, że jestem już duża i nie lubię, kiedy mówi mi się wprost, co jest właściwe, słuszne i najważniejsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pozostaw po sobie ślad :)

Obserwuj w Google+

Najchętniej zaglądacie :)